Wierni przyjaciele, dobre książki i uśpione sumienie - oto ideał życia Mark Twain
wtorek, 17 listopada 2009
Czas postu, czas uczty

Był czas postu w mym czytelnictwie i nieuchronnie nadszedł czas uczty - pożeram jedną książkę dziennie, strzelam przeczytanymi książkami jak z karabinu maszynowego. I chociaż niby na czytanie czasu nie przeznaczam za dużo to stosik książek oczekujących maleje, maleje.

Gorzej idzie mi pisanie recenzji, bo "Auto da fe" wpędza w obłęd i na razie odłożyłam na później, przeczytałam też "Niziny" Herty Muller, "Przepiórki w płatkach róży", "Dom z papieru" i "Na plaży Chesil". Całkiem możliwe, że kiedy w końcu zasiądę do recenzowania to treść przeczytanych książek zleje mi się w jedno i opiszę historię małżeństwa budującego dom z książek nad morzem, małżeństwa, które nie porozumiewa się słowami a uczucia wyraża za pomocą ugotowanych potraw. To może ja już pójdę czytać.

A oto stosik, który powoli znika:

Od góry:

"Auto da fe" Eliasa Canettiego

"Dom z papieru" Carlosa Marii Domingueza skończony dziś w nocy, (spać nie mogę to czytam)

poezja księdza Twardowskiego - podtrzymywała mnie na duchu w chwilach największej grozy ostatnich miesięcy

Virginia Woolf "Własny pokój. Trzy gwinee."

"Najdłuższa podróż do domu" Johna Grogana

Skończone już "Przepiórki w płatkach róży"

Michael Ondaatje "Divisadero" - ciekawi mnie nie lada

"Mała doboszka" Johna Le Carre kryminał również przeczytany

"Przygody wojaka Szwejka" - chwilę poleżały na stosiku po czym w przypływie nagłej potrzeby prezentu powędrowały w dobre ręce, więc liczę na bibliotekę

"Dziennik" Virginii Woolf, powolutku, dla smaczku

"Rytuał ostatniej nocy" Wiktorii Płatowej, nawet nieźle się czytało, nie mam poczucia zmarnowanego czasu jak to zwykle przy kryminałach, więc chyba można polecić

"Złodziej wody" Ben Pastor, oddałam bez wyrzutów sumienia.

Jak widać nie ma wśród książek ani jednej bibliotecznej zdobyczy i bardzo skutecznie czyszczę swe półki z jeszcze nie przeczytanych książek, które czekały na lepsze czasy. Oto nadeszły.

 

 

środa, 29 lipca 2009
Pokoje pisarzy

Uwielbiałam tam zaglądać, czułam się jakbym zerkała przez dziurkę od klucza. Mówię o zdjęciach pokoi pisarzy, które można bylo podglądać do tej pory tutaj a z tego co widzę to coraz częściej pojawiają się gabinety muzyków i kompozytorów. A to moj ulubiony, pokój Maggie Gee, niezwykle kobiecy i niezwykle pisarski:

 

Niesamowite te wręcz widoki okraszone są refleksjami pisarzy dotyczącymi właśnie ich pokoi. A, że każda miejsce ma swoją historię to dobrze jest też przeczytać o nich.

Przyznam, że dobrze byłoby poznać też jak wyglądają pokoje naszych polskich rodzimych literatów, zresztą do tej pory jestem urzeczona zdjęciem pokoju Ryszarda Kapuścińskiego wypełnionego ksiazkami i magazynami, i akurat jak na złość nie potrafię go teraz znaleźć.

piątek, 09 stycznia 2009
Kiepskie fotografie i dobre książki

 

 

To znaleziona w "Podróżach" fotografia pozostałości po stoczniowej bibliotece w Gdańsku. Podobno fotograf odratował wszystkie dzieła Lenina. Niestety, tego się nie da zauważyć na mojej fotografii. Jakoś tak Pan Bóg mnie pokarał antytalentem do fotografowania, kadrowanie to na pewno nie jest moja mocna strona a na zdjęciach z wakacji zawsze uda mi się odciąć komuś nogi albo złapać na zdjęciu słup telegraficzny. Totalna klapa generalnie. 

Zdjęcie poniżej za to dokumentuje moje zdobycze księgarsko-biblioteczne.

 

 

I tak od prawej mamy: wyzwaniowa "Lukrecja Borgia"Marii Bellonci, która straszy mnie swym rozmiarem. Nie Maria, książka. Później mam "Śmierć pięknych saren" na którą już się nie mogę doczekać, "Śmierć pszczalarza" (dzięki tempranie), nigdy przeze mnie nie czytane "Imię róży" Umberto Eco. To wszystko wyszarpane z biblioteki. "The Secret Scritpure" to zdobycz z allegro za jedyne 9zł, "Sto odcieni bieli" za równie śmieszną cenę, "Kaktus w sercu" - antidotum na powagę jaką się mam zamiar otoczyć. "Zagubiony kosmonauta" Daniela Kaldera dopadłam w księgarni zaraz po przeczytaniu informacji na jej temat na stronie wydawnictwa Czarne, nie mogłam nie kupić. "Urania" jako kontynuacja podróży w afrykańskie rejony i na końcu zauważona na półce u mamu Philippa Gregory, która mieści się w ramach wyzwania.

Czyż nie czeka mnie piękny styczeń?

 

środa, 24 grudnia 2008
Wesołych świąt!!!

 

 

  

poniedziałek, 27 października 2008
Jesienny stosik

W końcu mogę pochwalić moimi ksiązkami zebranymi w ostatnich tygodniach. To taki trochę babsko-lekki stosik, mam nadzieję, że nie będę musiała później narzekać:) Jak zwykle, dużo w nim przypadku i zbiegów okolicznosci. Ale do rzeczy. Od góry:

1. "Rzeka tajemnic" - zapowiada się nieźle.

2. "Szyfr Szekspira" - książka już długo czeka na przeczytanie.

3. "Dziedzictwo" czyli grube czytadło dla kobiet, całe szczęście, że z jakimś zamkiem w tle.

4. "Noc jest dziewicą" - za którą dziękuję Zosik.

5. "Pracująca dziewczyna" - w przerwie swiątecznej na odsapnięcie.

6. "Zimny płomień"

7. "Ostatnie historie" Olgi Tokarczuk, zdobycz za kilka złotych.

8. "Magiczny ogród" - nie spodziewam się zbyt wiele.

A najlepsze książki do zdobycia jeszcze przede mną, bo do biblioteki jeszcze nie zaglądałam. A tam "Mnich" kusi.

poniedziałek, 21 lipca 2008
Półeczka

A oto i moje ostatnie zdobycze, w końcu znalazłam czas żeby się nimi pochwalić. Ciągle szukam kabla aby móc wklejać swoje zdjęcia, teraz musze zadowolić się tymi. "O kotach" Doris Lessing zdobyłam na zakupach w jakimś hipermarkecie, a że koty po prostu kocham nad życie to nie oparłam się pokusie. Mnie, w przeciwiestwie do Zosik, chłodny ton Lessing do tej pory nie przeszkadzał. W końcu romansidła i inne cuda nie mają w sobie nic prócz emocji więc staram się tych emocji nie żądać. Ale jak okaże się, że to nudna relacja z kocich wybryków to nie omieszkam o tym wspomnieć. Przeczytamy, zobaczymy. Z kolei "Długa doga w dół" pożyczona została od koleżanki, sama jej zresztą tę książkę kupiłam - zaczyna się od próby popełnienia zbiorowego samobójstwa, później może być już tylko lepiej. Nick Hornby słynie z ironii i poczucia humoru i tego właśnie oczekuję. Kolejna to "Droga" Cormaca McCarthiego której się boję. Jeżeli rzeczywiście jest tak, że tak bardzo silnie gra na emocjach jak zapowiada Jacek Dukaj to chyba musze chwilę poczekać z czytaniem. Do "Szyfru Szekspira" jestem trochę uprzedzona, ale nie skreślam jej. Mam ją pożyczoną na tak długo, że na pewno prędzej czy później się za nią wezmę.

Wczoraj skończyłam w końcu "Historyka" i jestem tak potwornie rozczarowana, że muszę odczekać z pisaniem recenzji aż te negatywne emocje ochłoną. Tyle tam wad i uchybień, że aż głupio. Ale mam taką dziwną zasadę, że staram się doczytać to co zaczęłam, książka musi być już beznadziejna, żebym ją zostawiła ot tak. A skoto przeczytałam to jednak jakieś zalety były. Po tym jak Padma na swym blogu napisała o chęci poczytania czegoś klasycznego ja też postanowiłam się tej klasyce oddać i już pochłaniam "Czarodziejską Górę" Tomasza Manna. I niech mi tylko ktoś o niej złe słowo piśnie!

czwartek, 10 lipca 2008
Kanikuły

Po raz pierwszy w moim życiu nie mam długich wakacji, wcześniej jako nauczycielka mogłam sobie czytać do woli podczas tego długiego okresu, teraz czasu coraz mniej. Co wcale nie oznacza, że sobie jakoś odpuściłam. Stosy wakacyjne są, a jakże. Na moim stoliku, w zasadzie parapecie, jest kilka książek przeczytania których nie mogę się doczekać. Na pierwszy ogień pójdą książki z biblioteki z której korzystam. Swoją drogą ciekawe zjawisko w tej bibliotece, książki Orhana Pamuka czekają na półkach aż ktoś się nad nimi zlituje i wypożyczy a "Samotność w sieci" na przykład (której nie znoszę) ma kolejkę oczekujących na cały nadchodzący rok. Napawa to człowieka nadzieją, że wyciśnie z biblioteki ostatnie soki.

Tak więc w ramach bibliotekowych zdobyczy znajdują się na niej takie książki jak "Czarodziejska góra" Tomasza Manna i "Mądre dzieci" Angeli Carter. Tą drugą wypożyczyłam zainspirowana wpisem na którymś z blogów, które aktualnie czytam. Mam kilka zaległości z własnej biblioteki, to "Stracone złudzenia" Balzaca, "Vanity Fair" Thackeraya, "Zimny płomień" Mishimy i dwie książki Jerome K. Jerome "Three Men on a Boat", "Three Men on the Bummel". Te dwie ostatnie czytałam w trakcie studiów i angielski humor do tego stopnia mi odpowiada, że postanowiłam do nich wrócić. Takie czytelnicze obżarstwo mnie czeka wkrótce:)

Jako młoda i gorliwa czytelniczka byłam zapisana do kilku bibliotek równocześnie i w każdej z nich wykorzystywałam wszelkie limity. Ustawiałam książki skrupulatnie na przeznaczonej do tego półeczce i ustalałam kolejność pochłaniania. Te, które wydawały mi się najciekawsze lądowały na koniec kolejki po to, żebym mogła do czegoś dążyć. W związku z tym śpieszyłam się z czytaniem innych i spędzałam większość swego czasu z książką w ręku. Moje czytelnicze zapędy wcale nie spotykały się a aprobatą rodziców, którzy bali się pewnie żebym nie stała się odseparowanym od świata dziwolągiem.

Zakładki:
Aktualnie czytam
Czasopisma
I tu zaglądam
Inni o książkach
Kontakt
Przeczytać!
Przeczytane w 2008
Przeczytane w 2009
Przeczytane w 2010
Wyzwania