Wierni przyjaciele, dobre książki i uśpione sumienie - oto ideał życia Mark Twain
wtorek, 17 lutego 2009
Kreativ Blogger

Czasowo się ciężko wyrobić jakoś, czeka mnie przeprowadzka co oznacza, że będę mieć go jeszcze mniej, komputer w domu nie działał. Na dodatek czytanie pechowo się kończy, bo zaczęłam "Kroniki włoskie" Stendhala i zarzuciłam. Nie załapałam i nie wbiłam się w nurt wierząc, że "Wiosna kamieni" pochłonie mnie bardziej. Co z tego skoro zanim zasiądę do czytania to zapominam co było w ostatnim rozdziale. Nie wróży to dobrze, ale zobaczymy jak rozwinie się sytuacja. 
Nie podzieliłam się wrażeniami po lekturze "Śmierci pięknych saren" Oty Pavla, książka podobała mi się niesamowicie. Za to skończyłam "Belcanto" Ann Patchet, która zdobyła miano jednej z książek roku u Padmy. Recenzję zamieszczę już wkrótce, bo nie warto, żeby odeszła w zapomnienie. 

Ale póki co pragnę podziękować Annie i Nutcie za wyróżnienie, które jest dla mnie niemałym zaskoczeniem. Wahałam się znacznie i zastanawiałam kogo wyróżnić, ale jest to zadanie ponad moje siły. Do wszystkich zaglądam sprawdzająć co nowego, czasami komentuję czasami nie. To jest tak jakbym miała wybrać spośród swoich dzieci które kocham bardziej. Co prawda nie posiadam potomków póki co, ale teraz na pewno wszyscy wiedzą o co chodzi:) Za każdym razem, kiedy zrobiłam taki szkic listy brakowało mi w niej kogoś, dlatego też i poddaję się już. Nie ograniczę się do 7 blogów. Także chętnie daję wyróżnienie każdej osobie jaką mam w zakładkach. KAŻDEJ. Tak więc zapraszam do nagradzania kolejnej porcji osób, a oto zasady wyróżnienia:

 

Zasady przyznawania wyróżnienia:
- na swoim blogu umieszczamy logo Kreativ Blogger, oraz informujemy, kto przyznał wyróżnienie
- nominujemy 7 blogów lub więcej do nagrody i podajemy link każdego z tych blogów
- informujemy wyróżnionego o nominacji w komentarzach na jego blogu.

15:05, ksiazkowo , nagrody
Link Dodaj komentarz »
sobota, 07 lutego 2009
Imię Róży

 

 

Swego czasu wykazałam się ignorancją na miarę ludzi mediów, chciałam lepiej poznać literaturę włoską nie zauważywszy, że Umberto Eco do grona pisarzy włoskich należy. Co więcej, kiedyś jakieś podejście do Eco miałam jednak za młoda i zbyt niecierpliwa byłam a może i wybór padł na nieodpowiedni utwór, bo na "Zapiski na pudełku zapałek". Toteż teraz postanowiłam wykorzystać wyzwanie i nadrobić zaległości czytelnicze w kwestii literatury włoskiej. 

Strasznie wahałam się nad napisaniem recenzji książki "Imię Róży" na swoim blogu, bo to rzekomo ciężka książka, kiepsko się czyta i na dodatek zawiera tyle filozofii, która nie pozwala się książką cieszyć tylko zanudza. Tymczasem odniosłam zupełnie inne wrażenie. To naprawdę świetna powieść, którą można czytać na wiele sposobów i wielu płaszczyznach - w zależności od tego w którą chcemy się wgłębiać na taki poziom trudności trafimy. Dzięki temu do książki można wracać i wielokrotnie odnajdywać nowe, ciekawe elementy wcześniej przez nas nie odkryte, albo nie zrozumiane. Zdarzyło mi się powracać do jakiejś strony lub dwóch, żeby przypomnieć sobie stanowisko któregoś z mnichów na dany temat.

Po pierwsze jest tu wątek kryminalny, w myśl hitchcockowskiej wizji fabuły idealnej na początku pojawia się trup a później jest tylko gorzej. W roku 1937 w opactwie benedyktynów we Włoszech ma miejsce tajemnicze morderstwo bądź samobójstwo. Wilhelm z Baskerville wraz z uczniem Adsem z Melk przyjeżdżają do klasztoru, by pomóc w rozwikłaniu zagadki morderstwa. Szybko okazuje się, że giną kolejni mnisi, wszyscy w tajemniczo powiązani z biblioteką. Wilhelm jako były inkwizytor ma wyostrzony zmysł obserwacji i potrafi dostrzec to, czego nie widzą inni, i dlatego jest w opactwie potrzebny. Wydarzenia w opactwie opisuje Adso, uczeń i sekretarz Wilhelma i to jego oczyma śledzimy akcję. Wątek kryminalny wciąga, nie chce się od książki odchodzić. 

Drugą warstwą jest obraz religii w średniowieczu, wieki ciemne, triumf wiary i zarazem bojaźni sprawił, że wszelkie formy władzy posiadało duchowieństwo. To oni umieli pisać i czytać, dbali o księgi i zachowanie ich dla kolejnych pokoleń. Dlatego też czuli się lepsi od zwykłych ludzi, biednych i nierzadko dotkniętych przez los. Trzymanie przywileju pisania i czytania dla siebie pozwalało im zachować wysoki status. W opactwie tym toczy się dyskusja na temat ubóstwa mnichów, podczas tygodnia bogatego w wydarzenia odbywa się spotkanie wysłanników papieża ze zwolennikami ubóstwa. Kościół sprzeciwiał się postawie św. Franciszka, która to rzucała cień na bogactwa i zbytki dostępne dla papieża i kościoła w ogóle. „Imię Róży” zawiera mnóstwo fragmentów i dysput związanych ze stanem kościoła w średniowieczu. 

Mamy tu też rozważania na temat śmiechu, wiedzy i dążenia do jej zdobywania czy nawet kilka słów o miłości. Krótko mówiąc, powieść jest ciekawa, im bardziej się wgłębiamy tym więcej elementów dostrzegamy. Że już nie wspomnę o tle historycznym – średniowiecze stało się dla mnie bardziej zrozumiałe, zawsze postrzegałam je jako wieki ciemne, łatwowierni i bojaźliwi ludzie, którzy niewiele maja do powiedzenia o swym życiu. Eco przedstawia średniowiecze „od kuchni” co pozwoliło mi znaleźć odpowiedź na pytanie dlaczego tak się właśnie dzieje. 

18:46, ksiazkowo , wyzwania
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 02 lutego 2009
Sposób na szaleństwo

 "A zatem – nic tylko czytać. Dzieciom odbierać chleb od ust, żonom położyć szlaban na kosmetyki i ciuchy, mężom – na piwo i elektronikę. I biec do księgarni, by zdobyć trochę przepysznej umysłowej strawy. Zapowiada się fajny rok."

 Tak pisał pan Piotr Kofta w "Dzienniku" po artykule zapowiadającym nowości wydawnicze na nadchodzący rok. A my wszyscy zastanawiamy się nad tym jak nam sie to uda wszystko przeczytać. A ja znalazłam sposób na to szaleństwo. Prosta ale i skuteczna metoda. Nie czytać nowości wydawniczych, no chyba że mnie coś tak zafascynuje albo jakaś wasza recenzja zachęci, że nie oprę się pokusie. A, że czasu nie mam na wertowanie wszystkich gazet, czytanie blogów bądź dociekanie co warte jest przeczytania pozostaje mi tylko czekać. Cierpliwie, jeżeli coś naprawdę nie powinno mnie ominąć to będzie o tym głośno nawet kilka lat po premierze. Jeśli nie głośno to echo do mnie na pewno dotrze.


Tak naprawdę moim postanowieniem noworocznym, trochę przewrotnym jak na książkomaniaka, było kupować mniej, wypożyczać więcej i nie zwracać uwagi na nowości wydawnicze. Pozwoli mi to na nadrobienie ustawicznych zaległości czytelniczych ale i sprawi, że ominę gnioty, których wszędzie pełno. Tak więc liczę na to, że omijanie księgarń sprawi, że będę czytać rzeczy lepsze. I nadrabiać zaległości w zawsze aktualnej klasyce.
 

Zakładki:
Aktualnie czytam
Czasopisma
I tu zaglądam
Inni o książkach
Kontakt
Przeczytać!
Przeczytane w 2008
Przeczytane w 2009
Przeczytane w 2010
Wyzwania