Wierni przyjaciele, dobre książki i uśpione sumienie - oto ideał życia Mark Twain
Blog > Komentarze do wpisu
Żadne podsumowanie, takie tam

Nie zajmę się podsumowywaniem roku ponieważ pod względem czytelniczym wypadł on blado, nie sięgnęłam żadnych szczytów ani nie pobiłam żadnego rekordu. Ale to nie o to przecież chodzi. Za to pod względem ważnych wydarzeń rok ten był dla mnie wielce łaskawy – ślub, ciąża, kupno własnego mieszkania. 2010 będzie zdecydowanie bardziej wymagający i trudny, bo i wprowadzanie się i dziecko, także pewnie nie będę pochłaniać książek tomami i obkładać nimi wszystkich półek i parapetów. To właśnie z racji oszczędności staram się kupować ich jak najmniej, i dzięki temu spokojnie mogę obwieścić, że wydarzeniem czytelniczym roku 2009 było ponowne zapisanie się do biblioteki osiedlowej.


Biblioteki w której wyboru książek można dokonać przez przechadzanie się między półkami, głaskanie grzbietów i czytanie przypadkowo wybranych stron. Wystarczyło raz przejść się między półkami by zaraz po zatrzymaniu przy dziale z literaturą skandynawską zobaczyć kilka obowiązkowych pozycji, obowiązkowych do przeczytania oczywiście. Odniosłam wrażenie, że w tej bibliotece po prostu nie ma książek beznadziejnych (tak, skrzętnie omijam dział z kryminałami, których wciąż nie cierpię). Wszystko co dobre dziarsko stoi na półeczkach i uśmiecha się w alfabetycznej kolejności. Od tej pory mam w nosie bibliotekę z internetowym katalogiem, odkryłam radość z przechadzania się po bibliotece w realu, a nie wirtualnym świecie.


Co do książek w 2009 roku, to przeczytałam ich 44, nie za dużo, ale zupełnie jestem z tego zadowolona. Niektórych nawet nie zrecenzowałam ani nie wspomniałam jednak dałam sobie do tego zupełne prawo. Moje typy roku to:


1. Barry Sebastian „The Secret Scipture” uplasowała się zdecydowanie na szczycie listy
2. John Fowles „Kolekcjoner” porywająca książka
3. Khaled Hosseini „Chłopiec z latawcem”, za morze wylanych łez
4. Stefan Zweig „Maria Antonina”, czyta się znakomicie
5. Elif Safak „Pchli pałac”, za poczucie humoru
6. Herta Muller „Niziny”, ale to dopiero początek znajomości z tą Noblistką


piątek, 01 stycznia 2010, ksiazkowo

Polecane wpisy

  • "Pożegnanie z Afryką" Karen Blixen

    Od zawsze chciałam mieć "chatę za wsią", w której zapominałabym o wszystkich troskach i stresach. Mogłabym tam odciąć się od cywilizacji, leżeć w trawie czytają

  • Powiało grozą

      Anna Janko napisała niesamowitą książkę która zmusza do zastanowienia się nad swoim podejściem do małżeństwa, rodziny i życia. Chociaz przeczytałam chwi

  • 'The Secret Scripture'

    Wróciliśmy z wesela, stopy bolą mnie tak bardzo, że nie pozostaje nic innego tylko leżeć i czytać albo pisać. Kolega oddany w dobre ręce. Przede mną leży ‘

Komentarze
2010/01/01 15:07:28
myślę, ze nieważne ile, ważne, że kochasz czytać i oddajesz się temu, jak tylko masz czas, no i oczywiście, ze dzielisz się przemyśleniami po lekuturze
-
lilithin
2010/01/01 16:01:07
"The Secret Scripture" też mnie zachwyciła i przeczytałam ją dzięki Twojej recenzji :) Dziękuję.
Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!
-
2010/01/01 19:50:09
Gratuluję przełomów w życiu osobistym - też w ubiegłym już roku wyszłam za mąż :) Co do książek, przeczytałam tyle samo książek co Ty, ale osobiście uważam to za bardzo dobry wynik - nie prowadziłam wcześniej żadnych obliczeń, ale jestem pewna, że było tego znacznie mniej.
Pomyślności w 2010 roku!
-
abiela
2010/01/01 21:44:34
To całkiem dobry wynik:) Wszystkiego dobrego w nowym roku!
-
joanna_czytelnik
2010/01/04 12:10:08
Napiszę za kasią.eire - ważne, by czytać dla samego siebie i nie patrzeć na innych. :-)
Szczęścia w 2010 roku, być może będziesz czytać inne książki, np. bajki swojemu dziecku!
-
makowepole
2010/01/04 15:05:35
A ja przez pierwszy rok życia mojej córki (teraz trwa drugi) przeczytałam tyle książek, że chyba nigdy wcześniej mi się nie zdarzyło :) Po prostu to jedno mogłam robić podczas niekończących się godzin karmienia. I bynajmniej nie były to poradniki na temat pielęgnacji dziecka, z tego typu literatury to mam akurat straszne tyły. Przeczytałam mnóstwo rzeczy na temat Holocaustu na przykład, bez uszczerbku na psychice swojej i Danusi. A nawet może to właśnie mi pomogło przejść trudne chwile: miałam świadomość, że moje macierzyńskie trudności są czystym szczęściem, ni tylko wobec prawdziwego cierpienia. Tak więc wiele dobrego przed Tobą:) Pozdrawiam serdecznie! Makówka