Wierni przyjaciele, dobre książki i uśpione sumienie - oto ideał życia Mark Twain
Blog > Komentarze do wpisu
"Półbrat" na początek roku

Nowy rok zaczęłam od powieści cięższego kalibru, mianowicie osławionego już przez Chihiro „Półbrata” autorstwa Larsa Saabye Christensena. Czy było warto? Ależ oczywiście – pomimo tego, że książka ma ogromną ilość stron czyta się ją znakomicie. To ogromna saga zawierająca sporo opowieści dotyczących pewnej rodziny zamieszkującej Oslo.


Historia rozpoczyna się w Berlinie gdzie na festiwalu filmowym poznajemy głównego bohatera Barnuma Nielsena – scenarzystę i alkoholika. Barnum nie daje się łatwo polubić, podobnie jak inni bohaterowie książki. Punktem głównym jest nagły powrót zaginionego przed laty brata Freda. I to w momencie otrzymania tej informacji rozpoczyna się historia rodziny, od czasów przedwojennych i wielu lat przed urodzeniem się Barnuma.


Na kartach książki znajdziemy mnóstwo bohaterów - jest prababka Barnuma, która miała szansę na zrobienie kariery w kinie niemym właśnie dzięki przeżytej przez siebie tragedii – podczas wyprawy na Grenlandię zaginął jej ukochany. Ból widoczny w jej oczach potrafił idealnie „grać” uczucia bez wyrażania słów. Jest i babka, pracownica telegrafu samotnie wychowująca córkę, ukrywająca przed rodziną fakt, że została w swej pracy zdegradowana do roli pracownicy stołówki. W końcu matka Barnuma, zgwałcona w dniu zakończenia II wojny światowej. Jest też ojciec scenarzysty, oszust i były cyrkowiec, który powtarza często swemu synowi „najważniejsze jest nie to, co widzisz, tylko to, co ci się wydaje, że widzisz”. Każdy z nich ma pewną skazę, problem z którym nie jest w stanie się uporać co sprawia, że nigdy nie jest w stanie być szczęśliwy. Na dodatek towarzyszy im ciągła niechęć innych ludzi, Barnum jest często dręczony, wyśmiewany i bity przez kolegów ze szkoły.


Aż jednego, pięknego dnia zostaje wysłany przez matkę do szkoły tańca. Od razu zostaje z tej szkoły wyrzucony, jednak zyskuje tam dwójkę przyjaciół – Pedera i Vivian. „Półbrat” jest też historią ich przyjaźni, wspieraniu się i miłości jaką obdarzają się nawzajem.


Wszystko u nich jest na opak, rodzina nigdy nie jest pełna, zawsze brakuje tej drugiej połowy. Mężczyźni znikają tak szybko jak się pojawili a kobiety muszą sobie radzić same najlepiej jak potrafią. Rodzeństwo jest pół-rodzeństwem a dzień, który jest dla wielu przepełniony radością (wyzwolenie spod niemieckiej okupacji) dla rodziny staje się początkiem rodzinnej tragedii. Ciągłe oczekiwanie na nieobecnych – przyjaciółkę, męża, ukochanego staje się sensem życia bohaterów.


To przejmująca historia braterskiej więzi, tęsknoty i poczucia straty. Z kart książki wieje chłodem jak przystało na literaturę skandynawską, przyzwyczaiłam się do tego. Jednak na tyle zaintrygowały mnie miejsca o których mowa, że obiecałam sobie kiedyś odwiedzić Rost – czyż to nie piękne miejsce?

niedziela, 17 stycznia 2010, ksiazkowo

Polecane wpisy

  • "Niziny" Herta Muller

    Wzięłam do ręki książkę „Niziny” Herty Muller i zaintrygowała mnie od pierwszego spojrzenia. Ale nie dzięki okładce a zdjęciu autorki znajdującym si

  • "Pożegnanie z Afryką" Karen Blixen

    Od zawsze chciałam mieć "chatę za wsią", w której zapominałabym o wszystkich troskach i stresach. Mogłabym tam odciąć się od cywilizacji, leżeć w trawie czytają

  • Powiało grozą

      Anna Janko napisała niesamowitą książkę która zmusza do zastanowienia się nad swoim podejściem do małżeństwa, rodziny i życia. Chociaz przeczytałam chwi

Komentarze
chihiro2
2010/01/19 14:13:18
Jakze sie ciesze, ze bylam w stanie "oslawic" te ksiazke :) Bardzo sie ciesze, ze mimo iz ciezka, przypadla Ci do gustu. Jest w niej wiele smutku, ale tez wiele milosci, wiele pozytywnych uczuc, czasem nigdy nie ujawnianych i nie okazywanych...
-
Gość: http: pozolklekartki.blogspot.com, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/09/10 21:42:15
Dziękuję, dziękuję i jeszcze raz dziękuję za ten blog. Wreszcie coś z ambitną książką!!!