Wierni przyjaciele, dobre książki i uśpione sumienie - oto ideał życia Mark Twain
Blog > Komentarze do wpisu
Książki jak trufle

Czytam "Pożegnanie z Afryką", podczas kąpieli głównie, i brakuje mi gorącego powietrza i słońca jakie towarzyszyło mi podczas weekendu. Byliśmy na krótkim wypadzie na Węgrzech, bo do ślubu trzeba oszczędzać wolne dni, a w lecie przychodzi mi to wyjątkowo ciężko. Jednak od samego czytania robi się duszno a powietrze staje się gęste - czuć atmosferę gorących, spalonych słońcem krajów. Karen Blixen staje się coraz ciekawszą osobą i coraz bardziej interesuje mnie jej biografia. Chciałabym dowiedzieć się czegoś więcej o tej niezwykle charyzmatycznej osobie, kobiecie mocnej i silnej. W książce nie ma mężczyzn w jej życiu, pojawia się tylko wierny czarny sługa. Cierpliwie przemilcza brak męża, separację, tak jakby nigdy go nie było. Po prostu oddaje się przyrodzie pod górami Ngong, wydaje mi się, że Afryka pomaga zapomnieć i przewartościować swoje życie, odnaleźć jakiś zupełnie inny punkt odniesienia do rzeczywistości. Przynajmniej pozwoliła na to Blixen. I opisy Kikujusów, ich podejścia do życia, wiary, obawy przed śmiercią i zarazem zupełnej zgody na nią, wiele można się nauczyć. 

Wczoraj zaczęłam tez podczytywać "Dolinę Issy", wszystko przez to, ze położyłam się do łóżka i okazało się, że nie mam książki pod ręką. Lenistwo wzięło górę i zamiast powędrować do pokoju po "Pożegnanie z Afryką" wzięłam pierwszą lepsza ze stosiku - i jakie moje zaskoczenie, od razu kilkadziesiąt stron opisu wioski, żurawi ogrodowych, diabłów i guseł. A wszystko podane w niezwykle smakowity sposób. Czuję, że będzie się dobrze czytało. 

Rano jak zwykle mały kąsek "Dzienników" Virginii Woolf, które dawkuję sobie jakbym jadła trufle, po troszku dodają życiu smaczek. Tak więc tyle moich czytelniczych atrakcji.


wtorek, 04 sierpnia 2009, ksiazkowo

Polecane wpisy

  • Zmiany, zmiany, zmiany

    Wielkie zmiany w moim życiu nadeszły ostatnio. Zmieniłam stan cywilny, jestem w ciąży a kupno mieszkania jest na dobrej drodze (odpukać). Wszystko dzieje się ta

  • Pytania i odpowiedzi

    Do wynurzeń zaprosiła mnie kot_kreskowy z Cichego kąciku za co serdecznie dziękuję. A już miałam rwać włosy z głowy, że jak zwykle omijana jestem:) Tak serio t

  • Gdy mnie nie ma to...

    Bardzo długo się nie pojawiałam tutaj, co wcale nie musi oznaczać, że nic nie czytam. Wręcz przeciwnie, jednak relacjonowanie wrażeń z czytania Harrego Pottera

Komentarze
lilithin
2009/08/04 19:13:12
Bardzo pięknie sobie wszystko dawkujesz :) Nad dziennikiem Woolf sama się kiedyś zastanawiałam.
-
peek-a-boo
2009/08/04 22:16:10
Tak pania Woolf nalezy umiejetnie dawkowac, wieksze ilosci moga spowodowac zatrucie ;)
-
2009/08/04 22:22:26
Niektóre jednostki są bardziej odporne i duże dawki mogą spokojnie przyjmować ;)
-
2009/08/07 21:13:55
Może to jest jakiś sposób, żeby Virginię Woolf sobie dawkować? Możliwe, że w małych ilościach dałabym radę poznać i polubić tę kobietę, a tak? Nic z tego, Virginia Woolf zdecydowanie nie należy do pisarek, które lubię.