Wierni przyjaciele, dobre książki i uśpione sumienie - oto ideał życia Mark Twain
Blog > Komentarze do wpisu
'The Secret Scripture'

Wróciliśmy z wesela, stopy bolą mnie tak bardzo, że nie pozostaje nic innego tylko leżeć i czytać albo pisać. Kolega oddany w dobre ręce. Przede mną leży ‘The Secret Scripture’ i podczytuję kilka fragmentów: „What can I tell you further? I once lived among humankind, and found them in their generality to be cruel and cold, and yet could mention the names of three or four that were like angels.’ Roseanne McNulty, stuletnia już kobieta zamknięta z zakładzie dla obłąkanych w tajemnicy przed personelem szpitala pisze wspomnienia ze swego długiego życia. Z drugiej strony doktor Grene, psychiatra, zmuszony jest poddać ocenie swoich pacjentów. Szpital dla umysłowo chorych Roscommon ma zostać zamknięty a jego podopieczni albo wysłani do domów albo przeniesieni do nowego miejsca. Doktor Grene stara się sprawdzić co sprawiło, że Roseanne spędziła tyle lat w szpitalu i zdecydować do której kategorii powinna należeć. Historię życia Roseanne poznajemy z dwóch perspektyw, z jej wspomnień zapisywanych każdego dnia oraz z dokumentów i rejestrów zdobywanych przed doktora Grene’a. Co ciekawe wspomnienia staruszki nie pokrywają się często z rzeczywistymi wydarzeniami, historia Irlandii i świta toczy się jakby z boku, niewiele obchodząc najpierw dziecko a później kobietę, która ma swe problemy. A tych życie nie oszczędziło jej ani trochę, jeśli mogła dostać tęgie baty to zawsze je dostała, jeżeli gdzieś mogła zostać opuszczona to tak właśnie się działo. Wyklęta przez społeczeństwo, pozostawiona sama sobie pozostała ciepłą kobietą. Ze wspomnień tej pięknej staruszki płynie nic innego jak pozytywne nastawienie dla świata, miłość do wszystkich i wdzięczność za to, co otrzymała. Jeżeli dodać do tego piękny, poetycki język to uzyskamy mieszankę wyjątkową, wręcz magiczną. Równolegle swą opowieść snuje doktor Grene, który momentami wydaje się być bardziej szalony i niespełna rozumu niż jego pacjentka. Głęboko przeżywa śmierć żony, wspomina dobre i złe lata swego małżeństwa a tym samym okazuje się, że decyzje podejmowane przez niego są momentami podobne do decyzji podejmowanych przez Roseanne. Dlaczego to ona znajduje się w „psychiatryku”? Tę książkę trzeba przeczytać, żeby się tego dowiedzieć. Dla mnie ‘The Secret Scripture’ to przede wszystkim o sile miłości o tym jak jedna pochopnie podjęta decyzja, źle zrozumiane gesty mogą zrujnować wszystko to co budowało się przez lata, tak niewiele jest już później do zrobienia. I właśnie w ramach zadośćuczynienia swej niechlubnej przeszłości doktor Grene stara się dociec prawdy o Roseanne wciągając się coraz bardziej w poszukiwania. W powieści pojawia się wiele niejasności, biorących się ze różnych sposobów opisywania, z subiektywnego postrzegania historii z ulotności pewnych wspomnień. Teściowa Roseanne jest według niej przede wszystkim kobietą okrutną, oceniana przez jedną z zakonnic – starającą się nieść pomoc wszystkim. Dlatego właśnie dużo w tej książce też o tym jak subiektywne jest nasze postrzeganie świata, jak wiele zależy od naszego spojrzenia. Dawno nie czytałam tak dobrej książki, jest tak obarczona emocjami, że wymagała przerw i przemyśleń po to bym mogła dojść do siebie. Sebastian Barry pisze pięknym poetyckim językiem, mogę powiedzieć, że rzucił na mnie urok.

Wróciliśmy z wesela, stopy bolą mnie tak bardzo, że nie pozostaje nic innego tylko leżeć i czytać albo pisać. Kolega oddany w dobre ręce.

Przede mną leży ‘The Secret Scripture’ i podczytuję kilka fragmentów:
 „What can I tell you further? I once lived among humankind, and found them in their generality to be cruel and cold, and yet could mention the names of three or four that were like angels.’ 

Roseanne McNulty, stuletnia już kobieta zamknięta z zakładzie dla obłąkanych w tajemnicy przed personelem szpitala pisze wspomnienia ze swego długiego życia. Z drugiej strony doktor Grene, psychiatra, zmuszony jest poddać ocenie swoich pacjentów. Szpital dla umysłowo chorych Roscommon ma zostać zamknięty a jego podopieczni albo wysłani do domów albo przeniesieni do nowego miejsca. Doktor Grene stara się sprawdzić co sprawiło, że Roseanne spędziła tyle lat w szpitalu i zdecydować do której kategorii powinna należeć. 

Historię życia Roseanne poznajemy z dwóch perspektyw, z jej wspomnień zapisywanych każdego dnia oraz z dokumentów i rejestrów zdobywanych przed doktora Grene’a. Co ciekawe wspomnienia staruszki nie pokrywają się często z rzeczywistymi wydarzeniami, historia Irlandii i świta toczy się jakby z boku, niewiele obchodząc najpierw dziecko a później kobietę, która ma swe problemy. 

A tych życie nie oszczędziło jej ani trochę, jeśli mogła dostać tęgie baty to zawsze je dostała, jeżeli gdzieś mogła zostać opuszczona to tak właśnie się działo. Wyklęta przez społeczeństwo, pozostawiona sama sobie pozostała ciepłą kobietą. Ze wspomnień tej pięknej staruszki płynie nic innego jak pozytywne nastawienie dla świata, miłość do wszystkich i wdzięczność za to, co otrzymała. Jeżeli dodać do tego piękny, poetycki język to uzyskamy mieszankę wyjątkową, wręcz magiczną. 

Równolegle swą opowieść snuje doktor Grene, który momentami wydaje się być bardziej szalony i niespełna rozumu niż jego pacjentka. Głęboko przeżywa śmierć żony, wspomina dobre i złe lata swego małżeństwa a tym samym okazuje się, że decyzje podejmowane przez niego są momentami podobne do decyzji podejmowanych przez Roseanne. Dlaczego to ona znajduje się w „psychiatryku”? Tę książkę trzeba przeczytać, żeby się tego dowiedzieć.

Dla mnie ‘The Secret Scripture’ to przede wszystkim o sile miłości o tym jak jedna pochopnie podjęta decyzja, źle zrozumiane gesty mogą zrujnować wszystko to co budowało się przez lata, tak niewiele jest już później do zrobienia. I właśnie w ramach zadośćuczynienia swej niechlubnej przeszłości doktor Grene stara się dociec prawdy o Roseanne wciągając się coraz bardziej w poszukiwania. 

W powieści pojawia się wiele niejasności, biorących się ze różnych sposobów opisywania, z subiektywnego postrzegania historii z ulotności pewnych wspomnień. Teściowa Roseanne jest według niej przede wszystkim kobietą okrutną, oceniana przez jedną z zakonnic – starającą się nieść pomoc wszystkim. Dlatego właśnie dużo w tej książce też o tym jak subiektywne jest nasze postrzeganie świata, jak wiele zależy od naszego spojrzenia. 

Dawno nie czytałam tak dobrej książki, jest tak obarczona emocjami, że wymagała przerw i przemyśleń po to bym mogła dojść do siebie. Sebastian Barry pisze pięknym poetyckim językiem, mogę powiedzieć, że rzucił na mnie urok. 

Moja ocena: 6/6  

niedziela, 03 maja 2009, ksiazkowo

Polecane wpisy

  • "Półbrat" na początek roku

    Nowy rok zaczęłam od powieści cięższego kalibru, mianowicie osławionego już przez Chihiro „Półbrata” autorstwa Larsa Saabye Christensena. Czy było

  • Żadne podsumowanie, takie tam

    Nie zajmę się podsumowywaniem roku ponieważ pod względem czytelniczym wypadł on blado, nie sięgnęłam żadnych szczytów ani nie pobiłam żadnego rekordu. Ale to ni

  • "Niziny" Herta Muller

    Wzięłam do ręki książkę „Niziny” Herty Muller i zaintrygowała mnie od pierwszego spojrzenia. Ale nie dzięki okładce a zdjęciu autorki znajdującym si

Komentarze
2009/05/03 16:44:11
Jednym słowem powieść psychologiczna z zagadką w tle. Barry już dwa razy "prawie" zdobył Bookera, musze w końcu po niego sięgnąć i pewnie będzie to "The Secret Scripture" ;)
-
Gość: mandżuria, *.toya.net.pl
2009/05/03 17:37:16
Zdecydowanie zachęca i będę musiała poszukać :)
-
germini
2009/05/03 21:32:39
Dodałam do swoich poszukiwanek :)
-
lilithin
2009/05/04 15:22:42
Brzmi bardzo ciekawie. Jeszcze nie miałam styczności z tym autorem, ale poszukam w bibliotece British Council przy najbliższej okazji.
-
2009/05/05 14:57:58
Zachęcasz i kusisz...żeby tylko nasi wydawcy się skusili i wydali ją w tłumaczeniu na polski...ach
pozdrawiam:)
-
2009/05/05 20:57:51
Skuszona również!:)
-
Gość: Iwona, 212.131.24.*
2009/05/06 14:35:49
Jestem zaintrygowana do niemozliwosci :) Juz ja namierzylam w jednej z ksiegarni internetowych!
-
ksiazkowo
2009/05/07 14:36:59
Dziewczyny! Naprawdę warto:)
-
2009/12/07 22:37:23
tę powieść wybrałyśmy do czytania w naszym book club i wszystkie, mówię też o sobie, się nią zachwyciłyśmy. Na początku myślałam, że moze z powodu faktu, że akcja dzieje się na terenach, które wiele osób tu mieszkających świetnie zna, bo to niedaleko stąd. Ale nie, ona po prostu jest świetna, jedna z tych, których nigdy się nie zapomina.
-
2010/02/12 11:05:28
Po zapoznaniu sie z uwagami na stronie Bookera i Twojej recenzji utwierdzilam sie w przekonaniu, ze to chyba faktycznie swietna ksiazka. Juz ja sobie zamowilam i mam nadzieje, ze bedzie lepsza od Bialego Tygrysa.