Wierni przyjaciele, dobre książki i uśpione sumienie - oto ideał życia Mark Twain
Blog > Komentarze do wpisu
"Polowaneczko" Tomasz Matkowski

Ciekawe jest to, że na książkę „Polowaneczko” Tomasza Matkowskiego nadeszła pora tuż po przeczytaniu „Biegunów” gdzie znajduje się historia kobiety krążącej po świecie w poszukiwaniu dowodów na okrucieństwo człowieka wobec zwierząt. Tomasz Matkowski skupił się na jednym z nich – myślistwie. 

Na dźwięk słowa myśliwy większość z nas wyobraża sobie dziarskiego mężczyznę w średnim wieku, dumnie kroczącego z dubeltówką (bądź jakimś innym ustrojstwem) na ramieniu . Poznałam kilku myśliwych i każdy z nich to poczciwy pan oddany rodzinie, przyjacielski i dający się lubić. Mężczyzna, który ma zainteresowanie i hobby – od czasu do czasu potrzebuje się zaszyć w leśnej głuszy. Jednak większość z nas nie ma pojęcia o tym, co dzieje się w środku. „Polowaneczko” jest próbą podglądnięcia zwyczajów myśliwych.  

Jest to bardzo krótka książeczka na którą składa się nieopublikowany artykuł napisany do GW, wywiad Mariusz Szczygła z tłumaczem uczestniczącym w polowaniach, komentarz autora do dyskusji na temat polowań na forum gazety oraz list od rzecznika prasowego Krajowego Związku Łowiectwa. Ot, rzecz do przeczytania w jedno popołudnie.

Zaczyna się od statystyki i precyzyjnego zestawienia danych dotyczących ilości odstrzelonej każdego roku zwierzyny, najwięcej zabijanych jest saren, co pewnie nie dziwi nikogo, w końcu ładne są. Na szczęście nie każdy piękno utrwala w ugotowanej i wypatroszonej formie. Tomasz Matkowski podaje szereg technik zabijania stosowanych przez myśliwych, cytuje profesjonalne książki doradzające jak po kolorze farby (krwi) poznać w co ustrzelona została zwierzyna i jak długo będzie żyć zanim wykrwawi się całkowicie. Opisuje rzeczowo , nie pomijając żadnego okrucieństwa, poddaje nas terapii szokowej i podaje przykłady. Jak ten, w którym myśliwemu nie udało się zabić kaczki, ale zdążył odstrzelić jej obydwie nogi. Myśliwi na pytanie „to jak ona wyląduje?” wybuchają śmiechem.

Matkowski stara się nas otrząsnąć i obalić przekonania, według których polowanie posiada pewien etos, myśliwi kierują się etyką, a zabijanie jest podszyte zacną ideologią. Zauważa, że czas polowań powinien się skończyć tak samo jak zakończył się czas społecznego przyzwolenia na znęcanie się nad zwierzętami domowymi. Bo przecież nasze zwierzę domowe, kot czy pies niewiele różni się od hasającej po łąkach sarny, albo muflona. A to, że zwierze potrafi bardzo dużo zrozumieć wiedzą wszyscy posiadacze domowych pupili. 

Jednak w swej demagogii Tomasz Matkowski poszedł o jeden krok za daleko: zaangażował się w sprawę tak głęboko, że zatracił wiarygodność. Postanowił obalić każdy argument zwolenników myślistwa, wytknąć im każdy błąd i przedstawić dokładną analizę ich omyłek. Myśliwych nazywa psychopatami a podkreśla empatię i wrażliwość przeciwników polowań. Zdecydowanie stoi po jednej stronie, angażuje się i nie jest w stanie ostudzić swych emocji. Reaguje na każdy z negatywnych komentarzy otrzymanych na forum gazety z taką zapalczywością, że aż odniosłam wrażenie, że musiał mieć w trakcie pisania zaciśnięte pięści (o ile byłoby to tylko możliwe). 

Z książki zapamiętam ten oto fragment:
 „Ze wszystkich horrorów, z morza krwi i wnętrzności, najbardziej zapadły mi w pamięć spojrzenia konających. Oczy sarny, żywe nawet po śmierci. Oko kuropatwy. Kto raz widział Z BLISKA przerażone, zdziwione, a zarazem ufne spojrzenie konającej, skulonej z bólu i strachu kuropatwy, ten nie zapomni tego do końca życia.”

A to dlatego, że i ja raz widziałam podobne spojrzenie u swej suczki, niezwykle nachalnego stwora domagającego się ustawicznych pieszczot. Któregoś razu odepchnęłam ją nogą, niby lekko i niewinnie, ale ona się jakoś niefortunnie potknęła i straciła równowagę. I choć nie przewróciła się ani nic jej się nie stało zdążyła na mnie popatrzeć tym wzrokiem, w którym widać było ogromne zdziwienie, zdezorientowanie, ufność i strach zarazem. Ryczałam potem jak głupia, próbowałam „odkupić” swe winy spacerami, smakołykami, i chociaż minęło już dobre kilkanaście lat to spojrzenie pamiętam do dziś. Naprawdę boję się nawet wyobrażać sobie jak wyglądają oczy zabijanych zwierząt.  

wtorek, 14 kwietnia 2009, ksiazkowo

Polecane wpisy

  • "Półbrat" na początek roku

    Nowy rok zaczęłam od powieści cięższego kalibru, mianowicie osławionego już przez Chihiro „Półbrata” autorstwa Larsa Saabye Christensena. Czy było

  • Żadne podsumowanie, takie tam

    Nie zajmę się podsumowywaniem roku ponieważ pod względem czytelniczym wypadł on blado, nie sięgnęłam żadnych szczytów ani nie pobiłam żadnego rekordu. Ale to ni

  • "Niziny" Herta Muller

    Wzięłam do ręki książkę „Niziny” Herty Muller i zaintrygowała mnie od pierwszego spojrzenia. Ale nie dzięki okładce a zdjęciu autorki znajdującym si

Komentarze
Gość: monie_pl, *.hsd1.wa.comcast.net
2009/05/12 05:54:11
Siedzac po tej stronie oceanu, gdzie zwierzyny jest duzo, a mysliwi to ludzie, ktorzy jako pierwsi doniosa na tych znecajacych sie nad zwierzetami, to ci ktorzy organizuja dokarmianie zwierzat, to ci co potrafia powiedziec ci tyle o zwierzetach i pokazac je w czasie swojskiego fotograficznego safari, ze taka ksiazeczka jest tak na prawde smieszna i godna pozalowania. Jesli facet nie byl w rzezni i nie widzial zwiazanych krow, ktore zabijane sa uderzeniem pradu w mozg, to nie wie o czym mowi! A i jeszcze jedno - mam nadzieje, ze on jest weganinem, bo inaczej to po prostu powien zostac ukarany za szerzenie nienawisic do mysliwych!
Chyba widac, ze jest mi to bliski temat. :-)
-
Gość: elmer food, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/06/21 02:48:56
Ad monie - ten pan, zapytany kiedyś na antenie radia, czy skoro wie, że kotlety nie rosną na drzewach, odpowiedział, że owszem "je.... ale stara się jak najmniej" . Ot, Bill Clinton palił trawę, ale się nie zaciągał ;))))))))
-
Gość: krzysiek, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/07/08 09:08:27
myślę że to kolejna próba dyskryminacji myśliwych.!!!!!!Proponuje proponuje panu Matkowskiemu rozmowę z rolnikami ....może od nich czegoś się nauczy .
denerwują mnie ciągłe ataki pseudo ekologów ,pseudo obrońców zwierząt którzy tak naprawdę nie maja zielonego pojęcia o przyrodzie !!!może by ktoś z tych pseudo ekologów zainteresował się losem głuszców czy cietrzewi w Polsce których jest tak mało a jedynymi którzy coś w tym kierunku robią to właśnie myśliwi.
Zanim ktoś opublikuje takie brednie jak pan Tomasz to może popatrzy na myślistwo w szerszej perspektywie !!
Myślistwo to nie tylko zabijanie !!!!!!!!! Panie Matkowski zapamiętaj to pan sobie raz na zawsze !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
zbyt mało pan wie o myślistwie a może ma pan jakieś ukryte urazy do grona tych ludzi i teraz się podrostu mści,wypisując takie brednie.
Reasumując:Dokształ sie pan bo wiele panu brakuje a pana książka wyrządza krzywde nie jednej populacji !!!jak pan wi o czym pisze?!!!!!!!!!!!!
-
Gość: daniel, *.wroclaw.mm.pl
2009/10/10 10:31:44
Rewelacyjna ksiazka! Polecam ja wszystkim... trzeba miec niezle nastukane w glowie by cieszyc sie z cierpienia bezbronnych istot!
-
Gość: as, 80.48.180.*
2010/01/16 19:34:54
Przeczytałem. Stek bzdur.
-
Gość: Jane Doe, 77.32.11.*
2010/08/26 12:48:52
Ta książka jest skrajnym przykładem generalizacji środowiska jakim są myśliwi. Ton, jakiego używa autor i jego twierdzenia o kłusownikach, jako działających w uzasadnionej sprawie, a także zrównywanie myślistwa i pedofilli w moich oczach porażają i całkowicie dyskredytują pana Matkowskiego jako głos w dyskusji. Z książki wyciągnęłam wniosek, że zabijanie zwierząt przez myśliwych jest barbarzyństwem i sadyzmem, ale już niehumanitarny ubój zwierząt w rzeźniach jest uzasadniony, bo zaspokaja potrzeby ogółu. Czyli 10 zabitych zajęcy czy saren to krzywda dla biednych zwierząt, ale po co się przejmować 1000 zabitych krów. Ponadto określanie oponentów w dyskusji jako pozbawionych inteligencji, infantylnych sadystów, których działania to "debilizm" stawia autora na pozycji skrajnego poglądowo radykała, oślepionego własną nienawiścią, z którym dyskurs jest bezcelowy. Opisując krew czy obrażenia zwierząt zdaje się zapominać, że świnia, z której zrobiony był jego obiadowy kotlet też została zabita, obdarta ze skóry i wypatroszona. Ta książka to strata czasu.
-
Gość: piotrek, *.internetdsl.tpnet.pl
2010/12/20 12:49:53
A co takiego myśliwi robią dla przyrody? śmieszy mnie stwierdzenie ile to się wykłada paszy, siana itd. Przyroda przez tysiące lat sama sobie radziła z wykarmianiem zwierząt i tak jest nadal. Myśliwi siedzą po uszy biznesie który nazywa się zabijaniem. Strzela się przy nęciskach które zwierzę nie odróżnia od paśników, Więcej - myśliwi urządzają sobie prywatne nęciska za cichą aprobatą kolesi z koła bo... tak robi większość. Strzela się w styczniu do loch przed rozwiązaniem. Strzela się przy lizawkach... A sprubujcie wejść we wrześniu, październiku do lasu podczas rykowiska... przecież wchodzicie do prywatnego lasu, lasu gdzie toczy się krwawy biznes a wy przeganiacie zwierzynę dwizowcom. Ręce opadają jak się czyta jakie to nobliwe i szacowne towarzystwo. Interesuje ich jedynie to co jest opłacalne. A jeszcze większa bzdurą są szkody wyrządzane rolnikom, szkody wyrządzane przez zwierzęta są na poziomie 0,1 % ogólnych zbiorów, większa ilość plonów ulega zniszczeniu podczas magazynowania. I jeszcze jedno - nie ma czegoś takiego w przyrodzie jak nadmiar, takie pojęcie nieistnieje. Wracając do pierwszego z miłą chęcią poczytałbym o jakiś akcjach, programach skierowanych proekologicznie w których biorą udział myśliwi. (nie mylić z dokarmianiem zimowym), sadzenie drzew, współpraca z ośrodkami naukowymi na rzecz utrzymania ginących gatunków. Niestety czegoś takiego nie przeczytamy bo myśliwy jeżeli pomaga zwierzęciu to z myślą o tym żeby w niedalekiej przyszłości miał do czego strzelać. Nie jest to odosobniona sytuacja, w całej Europie dzieje się podobnie z tym wyjątkiem że tam już jest za późno na ratowanie wielu gatunków a u nas perspektywę zdrowego rozsądku przytłacza jednokierunkowe utarte i błędne myślenie. I naprawdę ostatnie, nie wiem co do ,,dzikiej" przyrody mają ubojnie krów - argument głupiego. MÓWMY O TYM, PISZMY nie pozostawiajmy tematu ze wszech miar społecznego w cieniu skostniałej instytucji jaką jest PZŁ
Pozdrawiam
-
Gość: Ted, *.adsl.inetia.pl
2011/02/28 23:54:42
Rzadko odwiedzane forum,i chyba wszyscy je już opuścili,ale być może pan Piotrek będzie jeszcze czytał te brednie które napisał dla dowartościowania siebie.Dobra rada-nie kompromituj się chłopie,swoim ograniczeniem umysłowym naprawdę nikomu nie imponujesz,nie znasz się to po co zabierasz głos/szkody to 0,1%,nie ma pojęcia nadmiaru,/,no nie ma na pewno tego nadmiaru,ale rozumu w twoim przypadku.Tak że daj se chłopie siana,naprawdę krytyki dla siebie wogóle nie masz że nie widzisz jaki głupi jesteś?Mam gdzieś myśliwych,ich sprawa co robią i za co to robią,ale wiem że jednak coś robią oprócz polowania i te szkody rolnikom płacą,a że zwierzaki w lesie jeszcze żyją,to imwidać że chyba to dobrze robią,sam lubię dziczyznę i kupuję ją od nich jak jest możliwość.
-
Gość: ja, *.dynamic.gprs.plus.pl
2011/12/15 19:08:33
Tak, myśliwi dbają... o to, żeby utuczyć jelenia i zabić dorodną sztukę. Niech nie p... o ochronie przyrody, bo nie mają o niej zielonego pojęcia. Chodzi tylko o zabijanie dla zabijania. Dla mnie to dewiacja. Polecam książkę Zenona Kruczyńskiego "Farba znaczy śmierć".