Wierni przyjaciele, dobre książki i uśpione sumienie - oto ideał życia Mark Twain
Blog > Komentarze do wpisu
"Bieguni" Olgi Tokarczuk

 

 Odnoszę wrażenie, że ta książka mogłaby być przeczytana nie raz, nie dwa a za każdym razem znalazłabym kolejną, ciekawszą treść. Chciałabym opowiedzieć kilka historii, historyjek z książki, ale nie wiem które powinny być opowiedziane, które tylko wspomniane, a które wręcz należy zupełnie pominąć. 

„Bieguni” to puzzle, których obraz staje się coraz bardziej jasny w miarę czytania kolejnych rozdziałów i rozdzialików. Książka jest niespójna, króciutkie opowiastki przeplatają się z historiami mówiącymi o losach całego życia danej osoby. Większość z nich samoistnie tworzyłoby doskonały materiał na książkę, ale tu sprawia wrażenie przypadkowego zlepku tekstów wklejonych w jeden tom. Czy wystrychnęła nas na dudka czy może jednak to świadomy zabieg? Skłaniam się ku temu drugiemu. Jak pisze sama Olga Tokarczuk:

„Mogłabym używać cytatów i przypisów, mogłabym w porządku punktów czy rozdziałów zawrzeć konsekwencje dowodzenia krok po kroku, o co mi chodzi; weryfikowałabym wcześniej postawioną hipotezę i w końcu mogłabym wywiesić argumenty, jak prześcieradła po nocy poślubnej, na ludzki widok.” (str. 239)

Jednak Tokarczuk obrała wersję fragmentaryczną, chaotyczną, niczego za czytelnika nie robi, nie układa w żadnym porządku, a nas obarcza odpowiedzialnością za odkrycie klucza do książki. 

Jedynym co łączy te opowiastki jest motyw podróży, przemieszczania się i unikania postoju, z którego według Biegunów może zrodzić się tylko zło. Zatrzymasz się, zagapisz, a pochłoną cię ognie piekielne. To chyba mogłoby być motto współczesnego trybu życia, pędu do kariery i pragnienia ustawicznych zmian. Jednak taki tryb życia jest w książce skrytykowany przez jedną z Biegunów. Bezdomna kobieta-dziwadło żyjąca na stacji metra, która krąży w kółko mówiąc do siebie mówi:

Chodzi im o zbudowanie zastygłego porządku, o uczynienie upływu czasu pozornym. O to, żeby dni stały się powtarzalne i nie do odróżnienia, o zbudowanie wielkiej machiny, w której każde stworzenie będzie musiało zając swoje miejsce i wykonywać pozorne ruchy. Instytucje i biura, pieczątki, okólniki, hierarchia i szarże, stopnie, podania i odmowy, paszporty, numery, karty, wyniki wyborów, promocje i zbieranie punktów, kolekcjonowanie, wymienianie jednych rzeczy na drugie.

Przyszpilić świat za pomocą kodów kreskowych, każdej rzeczy dać etykietę, niech będzie wiadomo, co to za towar i ile kosztuje. Niech ten obcy język będzie nieczytelny dla ludzi, niech go czytają maszyny i automaty, niech nocami w wielkich podziemnych sklepach robią sobie odczyty wielkiej kreskowe poezji. 
Ruszaj się, ruszaj. Błogosławiony, który idzie.” (str.293)

To jak jest? Mamy pędzić ale nie tam gdzie nam nakazują? Ale czy kręcenie się w miejscu by uniknąć zła w postaci zaszufladkowania, skategoryzowania jest lepsze? Nie wiem, nie rozumiem, ot co. 

Jedną z piękniejszych opowieści jest ta o starym wilku morskim Eryku, który jako dowódca promu kursującego na stałej linii postanowił jednego dnia zboczyć z trasy i wypłynąć w pełne morze w kierunku horyzontu. I choć za taki wybryk trafił do więzienia to posłuchał swego wewnętrznego głosu wzywającego go do podróży.  

Najbardziej przypadła mi do gustu historia pewnej poetki, która dorabiała sobie jeżdżąc jako pilotka po świecie . Zdarzały się jej czasami chwile przestoju, czy to w korku czy w kolejce do jakiegoś muzeum podczas których raczyła swych wycieczkowiczów opowieściami. Jeżeli brakowało jej wiedzy, wymyślała swoje własne wersje wydarzeń lub snuła zupełnie abstrakcyjne i nierealne opowieści. 

Tokarczuk ma niezwykły dar zauważania rzeczy zwykłych z pozoru błahych, które potrafi opisać z chirurgiczną wręcz precyzją. Choć niektóre fragmenty są jakby nie w pełni ukształtowane. Śmieszył mnie opis zwykłego turysty, który z wakacji na Węgrzech przywozi pastę Ajvar i poczucie dobrze spełnionego obowiązku. Takiego turysty, który podróżuje po to by tak naprawdę docenić dom i najbardziej cieszy się właśnie z powrotu, nie podróży. Tokarczuk stara się namudowodnić, że jest podróżniczką „pełną gębą”, jest lepsza i to ona zna prawidłową metodę podróżowania. 

Podróż jest tu nie tylko podróżą w sensie literalnym, to opowieść o życiu, drodze jaką musimy pokonać. Mamy tu opisy płodów ludzkich tkwiących w formalinie, których podróż zakończyła się przedwcześnie. Celem podróżnika jest inny podróżnik, chociaż w innym czasie i przestrzeni, to wciąż człowiek i jego osiągnięcia. Niekoniecznie musimy dążyć do celu, życie może być zbiorem przypadkowych okoliczności w których przecinają się losy nasze i innych.  

W którąkolwiek stronę zaczynam analizować książkę Olgi Tokarczuk, za każdym razem wychodzi mi coś zupełnie innego. Aby ułożyć puzzle, trzeba się trochę namęczyć. 

Tokarczuk Olga, Bieguni, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2007 

czwartek, 09 kwietnia 2009, ksiazkowo

Polecane wpisy

  • "Półbrat" na początek roku

    Nowy rok zaczęłam od powieści cięższego kalibru, mianowicie osławionego już przez Chihiro „Półbrata” autorstwa Larsa Saabye Christensena. Czy było

  • Żadne podsumowanie, takie tam

    Nie zajmę się podsumowywaniem roku ponieważ pod względem czytelniczym wypadł on blado, nie sięgnęłam żadnych szczytów ani nie pobiłam żadnego rekordu. Ale to ni

  • "Niziny" Herta Muller

    Wzięłam do ręki książkę „Niziny” Herty Muller i zaintrygowała mnie od pierwszego spojrzenia. Ale nie dzięki okładce a zdjęciu autorki znajdującym si

Komentarze
lilithin
2009/04/09 19:15:44
A mi jakoś te puzzle nie przypadły wcale do gustu.
-
Gość: mary, *.rev.inds.pl
2009/04/09 21:05:48
mnie się bardzo podobała ta ksiażka. Pamietam że przeczytałam ją siedząc na ławce w jeden dzień. Mogłabym coś tam z niej usunąc,a le generalnie swietna jest.
Trafna recenzja

Pozdr
-
Gość: mandzuria, *.toya.net.pl
2009/04/09 21:19:12
Bardzo podoba mi się Twoja recenzja i zdecydowanie zachęciła mnie do przeczytania książki. Po tym, co już wcześniej o niej czytałam jakoś nie miałam na to ochoty. Na tego rodzaju książki trzeba mieć odpowiedni nastrój, a ostatnio jakoś go nie miałam...
-
naturegirl
2009/04/15 03:54:37
Tak. Ta książka jest dziwna, niesamowita, trudna do ogarnięcia. Porównanie jej do puzli jest moim zdaniem bardzo trafne. Jeżeli masz ochotę zapraszam do lektury mojej recenzji tej książki na moim blogu.
-
Gość: monie_pl, *.hsd1.wa.comcast.net
2009/05/12 05:43:04
Mnie ta książka bardzo się podobała właśnie z powou tych puzzli, jak to określiłaś, a też dlatego, że jest to książka o podróży w najróżniejszymt ego słowa znaczeniu....