Wierni przyjaciele, dobre książki i uśpione sumienie - oto ideał życia Mark Twain
Blog > Komentarze do wpisu
Stare śmieci

 

W końcu można odsapnąć, usiąść w kącie z filiżanką herbaty, włączyć lampkę, zgarnąć książkę pod pachę i zacząć czytać. Tylko jeszcze czuję pulsowanie mięśni nóg od czasu do czasu i zapach farby dolatuje z pokoju obok, ale gniazdko czytelnicze umieściłam sobie arcywygodne. Książki dalej w dużej dezorganizacji, jedynie anglojęzyczne poukładałam razem, Nobliści też bytują obok siebie. Zakładam, że przyjdzie taki moment kiedy natchnie mnie na układanie i rozmieszczanie w odpowiedniej kolejności, patrząc na moje wcześniejsze przekładanie książek i układanie ich według klucza co kilka miesięcy pozwala myśleć, że wkrótce nadejdzie na to pora. Ale to dopiero wkrótce. Teraz pora odsapnąć, westchnąć, przyzwyczaić się do nowych kątów, wyczaić najlepsze zakątki. 

Książkę Ann Patchett czytałam jeszcze w ubiegłym miesiącu, pamiętam, że pasjami w wannie nie dbając o to czy wpadnie do wody czy nie. Uwielbiam czytać w wannie pełnej piany, jest zdecydowanie mniejsza szansa na to, że zasnę nad książką. Za to łóżko jest gwarantem snu w 3 minuty od położenia głowy na poduszkę. Ten typ po prostu tak ma.

"Belcanto" to historia zakładników przetrzymywanych w rezydencji wiceprezydenta pewnego iberoamerykańskiego kraju gdzie odbywa się urodzinowe przyjęcie japońskiego biznesmena. Aby mu się przypodobać i zyskać zagranicznego inwestora organizatorzy zapraszają doskonałą śpiewaczkę operową, która to ma uświetnić przyjęcie swym śpiewem. W pewnym momencie rezydencję atakują terroryści którzy chcą wziąć prezydenta jako zakładnika. Jednak prezydent na przyjęcie nie przybywa, w telewizji emitowany jest odcinek jego ulubionego serialu. Wtedy to "z braku laku" terroryści postanawiają zatrzymać grono wpływowych mężczyzn i śpiewaczkę.

Powieść opisuje kolejne wydarzenia i życie jakie układają sobie zakładnicy w zamknięciu. To co miało być największym koszmarem przynosi im szczęście jakiego w życiu nie doznali. Czytając "Belcanto" myślałam o szczęściu, jak łatwo jest zapomnieć o wszystkich nieprzyjemnych okolicznościach w momencie, w ktorym jesteśmy szczęśliwi. Człowiek potrafi zachłysnąć się swym szczęściem, zapomnieć o całym świecie wierząc, że taka chwila będzie trwać wiecznie. I chociaż oczywistym jest, że nic nie jest dane nam na zawsze, w momentach uniesienia nikt o tym nie pamięta i tkwi w błogostanie. Każde nieprzyjemne wydarzenie staje się w takich okolicznościach zaskoczeniem, ba nawet szokiem. 

Czy książka podobała mi się? Tak, zdecydowanie, nie dość, że dobrze się ją czyta to jeszcze zmusza człowieka rozważenia paru spraw. Nie płakałam co prawda:), ale zostałam pod dużym wrażeniem prozy Ann Patchett. 

poniedziałek, 09 marca 2009, ksiazkowo

Polecane wpisy

  • "Półbrat" na początek roku

    Nowy rok zaczęłam od powieści cięższego kalibru, mianowicie osławionego już przez Chihiro „Półbrata” autorstwa Larsa Saabye Christensena. Czy było

  • Żadne podsumowanie, takie tam

    Nie zajmę się podsumowywaniem roku ponieważ pod względem czytelniczym wypadł on blado, nie sięgnęłam żadnych szczytów ani nie pobiłam żadnego rekordu. Ale to ni

  • "Niziny" Herta Muller

    Wzięłam do ręki książkę „Niziny” Herty Muller i zaintrygowała mnie od pierwszego spojrzenia. Ale nie dzięki okładce a zdjęciu autorki znajdującym si

Komentarze
lilithin
2009/03/09 14:32:27
A ja widząc tytuł i okładkę spodziewałam się czegoś zupełnie innego ;) Mam nadzieję, że jak już ułożysz książki, to się nimi wszystkimi pochwalisz :)
-
2009/03/09 23:09:32
o ja, zaintrygowałaś mnie!! co prawda czytałam już kilka recenzji "Belcanto", ale dopiero po Twojej nabrałam nań ochoty! Uszczęśliwini zakładnicy! Niesamowite! Do schowka, do listy życzeń, do przeczytania!
-
ksiazkowo
2009/03/10 10:01:26
Aerien: refleksje o szczęściu dopadły mnie dlatego, że zakładnicy stworzyli sobie spokojny światek, dostosowali sie do okoliczności nie myśląc o przyszłości, nie planując. To takie przystosowanie się do nawet najgorszych sytuacji. Tak czy siak, warto przeczytać!
Lilithin: tak też zamierzam!
-
Gość: Libreria, *.icpnet.pl
2009/03/11 22:20:24
hmmm ja jestem w połowie i pomimo wielu, wielu pozytywnych recenzji nie mogę się jakoś zachwycić, może za dużo ich było zanim po książkę sięgnęłam:( zobaczymy nie stawiam jeszcze diagnozy:)
-
judytta
2009/03/12 14:16:47
Do mnie ta książka nie trafiła..Ale widocznie nie każdemu musi się podobać.