Wierni przyjaciele, dobre książki i uśpione sumienie - oto ideał życia Mark Twain
Blog > Komentarze do wpisu
Dom, który mówi

Zszokowana, zła, spłakana i zasmucona leżałam wczoraj w swym łóżku przeczytawszy ostatnią stronę książki "Dom Augusty" Majgul Axellsson. Dużo we mnie było niezgody i buntu wobec postaw trzech pokoleń kobiet, które biernie zgadzały się żyć w klatkach, pułapkach które same na siebie wystawiły. Książka zasmuciła mnie głównie dlatego, że jest prawdziwa. W rzeczywistości są setki, jesli nie tysiące kobiet takich jak Augusta, Alicja czy Andżelika, bitych, poniżanych, udających przed całym światem, a głównie sobą, że jest im dobrze. Przecież bardzo często tak bywa, że największym obrońcą kata jest sama ofiara. I Majgul Axelsson tworzy portret takich kobiet.

To historia trzech pokoleń kobiet i tego w jaki sposób na przeszłość z pozoru odległa wpływa na ich życie. Przekazują sobie tę hardość i siłę a zarazem znieczulenie i nieumiejętność kochania swoich bliskich nie zdając sobie sprawy z tego jak wielki ciężar niosą i jaką krzywdę robią swoim bliskim. 

Augusta to kobieta przybywająca do wioski, w ktorej powstaje fabryka, z dzieckiem na ręku. Z początku traktowana jako wyrzutek społeczeństwa poznaje Izaaka, swego męża, który dla niej zmienia się z pijaka i łachudrę w starającego się i pracowitego ojca rodziny. Augusta zmuszona była zahartować się i uodpornić na wszelkie nieszczęścia jakie ją spotykają, w końcu udaje jej się wbić w grubą skorupę do której nikt nie ma dostępu.

 Alicja, wnuczka Augusty, przedwcześnie zachodzi w ciążę, która przez lata rzuca cień na jej życie, niszczy związek i pozbawia radości życia. Chociaż znajduje schronienie u Augusty uczy się od niej chłodnej obojętności i sama otacza się murem nie do przebicia. 

Andżelika, najmłodsza z kobiet w rodzinie to nastolatka wychowująca się w patologicznej rodzinie, jej matka żyje z domowym terrorystą, który nie tylko bije ją ale i znęca się nad całą rodziną, Andżelika to jego ulubiony temat kpin, drwin i wyszydzania.

Spośród tych trzech bohaterek tylko Andżelika nie godzi sie na takie życie, buntuje się przeciwko zachowaniom przekazywanym z pokolenia na pokolenie. Nie chce udawać, że problemy nie istnieją, odwracać głowę jeśli na horyzoncie pojawia się jakieś bolesne niepowodzenie. Czy da radę wyrwać się z tej matni? Nie powiem, książkę warto przeczytać po to by zrozumieć, że mogą istnieć takie okolicznosci czy zachowania dla których nie znamy racjonalnego wytłumaczenia.

 "Dom Augusty" pokazuje jak silne potrafią być kobiety, silne a zarazem słabe i zagubione. Wystarczy sięgnąć do opowieści zasłyszanych we własnej rodzinie, aby przekonać się ża takimi Augustami jest wiele kobiet wśród naszych babek, matek. Kobiet, które przeszły wiele, wojny, śmierć swoich bliskich a są niewyobrażalnie mocne. Tylko, że my nie możemy dowiedzieć sie co działo się w środku. I o tym jest ta ksiązka.

Moja ocena: 5+/6 

wtorek, 31 marca 2009, ksiazkowo

Polecane wpisy

  • "Półbrat" na początek roku

    Nowy rok zaczęłam od powieści cięższego kalibru, mianowicie osławionego już przez Chihiro „Półbrata” autorstwa Larsa Saabye Christensena. Czy było

  • Żadne podsumowanie, takie tam

    Nie zajmę się podsumowywaniem roku ponieważ pod względem czytelniczym wypadł on blado, nie sięgnęłam żadnych szczytów ani nie pobiłam żadnego rekordu. Ale to ni

  • "Niziny" Herta Muller

    Wzięłam do ręki książkę „Niziny” Herty Muller i zaintrygowała mnie od pierwszego spojrzenia. Ale nie dzięki okładce a zdjęciu autorki znajdującym si

Komentarze
lilithin
2009/03/31 12:27:16
"Dom Augusty" zrobił na mnie duże wrażenie. Bardzo pesymistyczna i gorzka proza, ale niezwykle poruszająca.
-
matylda_ab
2009/03/31 14:52:55
Tak, to świetna książka. Powala smutkiem i realnością.
-
2009/04/01 09:12:06
tak, wydaje mi się, że znamy takie kobiety, nie wiedząc, że to one...
-
2009/04/02 14:32:47
Ja czekam na odpowiedni nastrój, by ją przeczytać. W planie mam też Annę Janko - podobny temat.
-
alex_konus
2010/05/16 15:43:35
Skończyłam "Dom Augusty" kilkanaście dni temu. Przed chwilą udało mi się ją opisać na moim blogu. Książka niesamowita (jak całą twórczość Majgull)! Niezmiernie smutna! Ale nie można się od niej oderwać. A ja już nie mogę się doczekać, aż zacznę jej kolejną (ostatnią niestety) książkę.
Pozdrawiam ciepło!
Alex.