Wierni przyjaciele, dobre książki i uśpione sumienie - oto ideał życia Mark Twain
Blog > Komentarze do wpisu
Vermeer i służba

O Vermeerze dowiedziałam się ze stron "Zeszytów Literackich", gdzie ktoś ciekawie napisał szkic o tym malarzu. Być może to był to fragment czegoś większego, rozdział książki, nie wiem. Próbowałam szukać, ale jak na złość numery archiwalne rozeszły się po zakamarkach mieszkania, być może ktoś z Was mnie oświeci kto tak pięknie o Vermeerze pisał. 

Do rzeczy: nie wiem czy nie wolalabym posiedzieć w muzeum Mauritshuis w Hadze, gdzie znajduje się aktualnie obraz Vermeera "Dziewczyna z perłą" niż przeczytać książkę Tracy Chevalier. Bo chociaż jakoś nie mam nic jej konkretnego do zarzucenia to odnoszę wrażenie, że to tylko takie czytadełko. Podobały mi się tylko delikatne opisy światła panującego w gabinecie holenderskiego malarza.

Tracy Chevalier powieść swą osnuła wokół obrazu Jana Vermeera "Dziewczyna z perłą", to wymyślona przez autorkę historia powstania tego dzieła i pokazująca proces tworzenia z perspektywy osoby malowanej. Dziewczyna z perłą to po prostu służąca w domu Vermeerów, która trafiła tam po niefortunnym wypadku swego ojca. Stracił on zdolność do pracy co znacznie zubożyło rodzinę, dlatego też Griet musi pracować jako posługaczka i pomywaczka. Co mnie wcale nie zaskoczyło, pomiędzy Griet a Vermeerem tworzy się tajemnicza nić porozumienia, ta zwykła dziewczyna staje się jego muzą. 

W rzeczywistości nie wiadomo kto pozował do tego jednego z nielicznych potretów malarza, Tracy Chevalier więc "poszła po bandzie". Wybrała jedną "z ludu", skromną i pracowitą dziewczynę i postanowiła stworzyc intrygującą historyjkę. Z pozoru idealny przepis na bestseller: weź biedną ale piękną chłopkę, niech zdobędzie serce wyższego rodem, pokaż nierówność społeczną i konflikt religijny. Z tym, że wszystko to pani Chevalier zrobiła po łebkach. Griet i Vermeer to niby jakiś związek, jednak żadnej w nim namiętności, bólu miłości nie widać, nawet w sumie nie byłam przekonana czy pomiędzy nimi iskrzy. I żeby było jeszcze śmieszniej to Griet mądra i inteligentna jest, i wychowywać dzieci umie, i zmysł artystyczny ma, jak każda służąca;). Tylko szkoda, że jak bolą ją ręce od pracy, to mimochodem jest to wspomniane. Żona malarza, z pozoru zła, nie zrobiła na mnie wrażenia jędzy, a litość raczej. Że już nie wspomnę niegodziwego więc braku jakichkolwiek emocji u każdej postaci.

Niby to historyczna powieść, a jednak niewiele w niej historii. Mogę tylko panią Chevalier docenić za naszkicowanie tła, subtelne oddanie obyczajowości tamtych czasów i realiów życia codziennego. 

A swoją drogą to przyznaję, że wybrałam "Dziewczynę z perłą" dla tłumacza Krzysztofa Puławskiego, który to poprawiał moje prace wieczorami w czasach burzliwych studenckich. I chociaż nie ciągnęło mnie do niej specjalnie to ciekawość zwyciężyła. Gdybym miała polecić podobną w tematyce i miejscu akcji książke to zdecydowanie "Pasja życia" Irvinga wygrywa z "Dziewczyną z perłą". Czytałam na wakacjach ze znajomymi i zamiast spijać piwka i grać w karty ryczałam nad Van Goghiem i nic nie było mnie w stanie od "Pasji życia" odciągnąć. 

wtorek, 27 stycznia 2009, ksiazkowo

Polecane wpisy

  • Podsumowanie kolorowego czytania

    Wyzwanie dobiegło końca wcześniej niż miałam się za nie zabrać. Pewien zbieg okoliczności sprawił, że nie dane mi było skorzystać z wyzwania w pełni, ba! nawet

  • Mapa peryferyjna

    visited 28 states (12.4%) Create your own visited map of The World or another interesting project Marniutko, marniutko, przyznaję się bez bicia. Nie sądze, zeb

  • Wyzwanie podjęte

    Kolejne wyzwanie przed nami. Żadnej konkretnej listy co prawda do wyzwania nie wybrałam, jednak postanowiłam skupić sie na trzech kolorach: białym, czarnym i zl

Komentarze
lilithin
2009/01/27 17:39:47
"Dziewczyny z perłą" nie czytałam, choć mam ją na półce od jakiegoś już czasu ;) Za to "Pasja życia" zachwyciła mnie. Czytałam w weekend i nie mogłam się oderwać.
-
2009/02/17 15:33:58
Ach... Vermeer:)
-
2009/12/07 22:30:55
hmm, a mnie się bardzo Dziewczyna z perłą podobała, wydaje mi się, że była napisana bynajmniej po łebkach, natomiast z dużym wyczuciem, niedopowiedzeniami, czuło się napięcie między nią i malarzem, atmosfera domu oddana świetnie, jednym słowem łyknęłam na wdechu. Film też mnie zachwycił, szczegółnie zatrzymane kadry, które wyglądały zupełnie jak namalowane obrazy