Wierni przyjaciele, dobre książki i uśpione sumienie - oto ideał życia Mark Twain
Blog > Komentarze do wpisu
Kraj Karela Gotta

 

 

Chyba to nie przypadek, że "Gottland" dopadłam szybko po Małgorzacie Szejnert i "Czarnym ogrodzie". Opowiadania Mariusza Szczygła są krótsze, bardziej dosadne, rzeczowe i konkretne zarazem. Nie rozwodzi sie on nad każdym najdrobniejszym szczegółem życia swych bohaterów, nie śledzi ich poczynań od kołyski aż po grób. Wybiera tylko fragmenty, które jak fotografie przekazują jakiś moment, ulotną chwilę. A wiadomo, że cały album zdjęć jest w stanie powiedzieć wiele.

Także w moich oczach Mariusz Szczygieł dużo wyżej plasuje się w rankingu niż Małgorzata Szejnert. Być może gdyby napisał tomiszcze o pięciuset stronach to on zdobyłby nagrodę Cogito. "Gottland" to ani usprawiedliwianie ani osądzanie Czechów za ich charakter narodowy, strach i pokorną zdolność przystosowywania się do każdych okoliczności. Czytając te opowiadania sami musimy ocenić czy szwejkowskie podejście do życia jest dobre czy złe. A przy okazji dowiadujemy się troszkę o historii Czech. 

"Robotnik Josef Kral zastanawia się chwilę. - Bohaterstwo dzisiejszych czasów to zrobić wszystko, czego się od nas chce i czego się od nas żąda - mówi." 

I takie stanowisko zajmowało pewnie wielu, i wiele w taki sam sposób radziłoby sobie z życiem, reżimem, komercją pewnie i dziś, wśród nas. W końcu nasz reżim to teraz pogoń za pieniądzem, a więzienia zastąpiła bieda. 

Najbardziej podobało mi sie opowiadanie "Tylko kobieta" o Lidzie Baarovej, kochance Goebbelsa, najpiękniejszej czeskiej aktorki. Spotykała się z hitlerowcami by grać, występować na scenie, wydawało się, że nie zdaje sobie sprawy ze swej nagannej postawy, w końcu była tylko kobietą, młodą i głupią. Tak przynajmniej twierdziła sama Baarova, ale czy to była obrona przed tym horrorem toczącym się jakby poza nią, czy walka o siebie, nie wiadomo.

Opowiadania ułożone są chronologicznie, zaczynając się od roku 1882 a kończą na roku 2003. I jeszcze taka mała próbka: "W tym czasie w sąsiednich Niemczech władzę absolutną zdobywał mężczyzna, który - jak ktoś zauważył - najbardziej byl wdzięczny swojemu ojcu za porzucenie pospolitego, wiejskiego nazwiska Schlicklgruber. To jasne. Pozdrowienie "Heil Schlicklgruber" byłoby zbyt rozwlekłe."

I takie małe postanowienie zainsirowane lakturą: przeczytać w końcu "Proces", dużo więcej Hrabala i "Śmierć pięknych saren" Oty Pavla. No a później obejrzeć film.

 

Mariusz Szczygieł Gottland, wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2006, str. 81, 46.

Na zdjęciu: Lida Baarova, Wikipedia. 

 

czwartek, 01 stycznia 2009, ksiazkowo

Polecane wpisy

  • "Półbrat" na początek roku

    Nowy rok zaczęłam od powieści cięższego kalibru, mianowicie osławionego już przez Chihiro „Półbrata” autorstwa Larsa Saabye Christensena. Czy było

  • Żadne podsumowanie, takie tam

    Nie zajmę się podsumowywaniem roku ponieważ pod względem czytelniczym wypadł on blado, nie sięgnęłam żadnych szczytów ani nie pobiłam żadnego rekordu. Ale to ni

  • "Niziny" Herta Muller

    Wzięłam do ręki książkę „Niziny” Herty Muller i zaintrygowała mnie od pierwszego spojrzenia. Ale nie dzięki okładce a zdjęciu autorki znajdującym si

Komentarze
2009/01/02 17:57:54
Podoba mi się Twoja recenzja. Pozdrawiam:)