Wierni przyjaciele, dobre książki i uśpione sumienie - oto ideał życia Mark Twain
Blog > Komentarze do wpisu
Nie wiem, nie przeczytałam

Są takie książki, które dostają na wstępie dużo punktów tylko i wyłącznie za rekomendację. U mnie zdarzają się również takie, których po prostu nie wypada mi nie przeczytać. Polecane przez wyrobionych czytelników, osoby bardzo wykształcone i o ogromnej wiedzy, albo teściową mą przyszłą. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji w której kłamię, owijam w bawełnę i udaję, że coś przeczytałam kiedy w rzeczywistości tego nie zrobiłam. A za krótko się znamy, żebym odrzucała propozycje ze stwierdzeniem, że są nie dla mnie, bo też i nie mam ochoty tracić źródła tryskającego naprawdę dobrymi książkami do przeczytania. Jeszcze nigdy nie zawiodłam się i pochłaniałam wszystko mi podunięte wręcz w tempie ekspresowym. Aż do wczoraj.

"Złoto krzyżowców" to książka napisana przez zawodowego archeologa z doktoratem, Davida Gibbinsa, który zajmuje się dbałością historyczną bardziej niż wartością literacką. Mocno wkurzyłam się dopiero na setnej stronie, kiedy to okazało się, że zwykły technik "zupełnym przypadkiem" zajmuje się odkrywaniem tajemnic żydowskiego skarbu: 

"-Wybaczcie, że się wtrącam - powiedział - ale skoro rozmawiamy o menorze, to musimy coś wiedzieć o jej historii. Tak się składa, że tajemnica zaginionego żydowskiego skarbu ze Świątyni to jeszcze jedną z moich pasji."

I wtedy następuje sporej długości wykład, setny już chyba z kolei. Miałam wrażenie, że Gibbins metodą kopiuj/wklej zawarł treść swoich wykładów w książce. Jego przywiązanie do historii, nazw i dat jest tak duże, że zraziło mnie to do czytania. I takim oto sposobem po raz pierwszy oddając książkę na pytanie czy mi się podobała odpowiem: "Nie wiem, nie przeczytałam."   

czwartek, 18 grudnia 2008, ksiazkowo

Polecane wpisy

  • "Półbrat" na początek roku

    Nowy rok zaczęłam od powieści cięższego kalibru, mianowicie osławionego już przez Chihiro „Półbrata” autorstwa Larsa Saabye Christensena. Czy było

  • Żadne podsumowanie, takie tam

    Nie zajmę się podsumowywaniem roku ponieważ pod względem czytelniczym wypadł on blado, nie sięgnęłam żadnych szczytów ani nie pobiłam żadnego rekordu. Ale to ni

  • "Niziny" Herta Muller

    Wzięłam do ręki książkę „Niziny” Herty Muller i zaintrygowała mnie od pierwszego spojrzenia. Ale nie dzięki okładce a zdjęciu autorki znajdującym si