Wierni przyjaciele, dobre książki i uśpione sumienie - oto ideał życia Mark Twain
Blog > Komentarze do wpisu
W pogoni za szczęściem

 

 

Ideałem jest jeżeli wszystko idzie dobrze. Ideałem jest jeżeli rozumiemy dlaczego dzieje sie tak a nie inaczej. Ideałem jest jeżeli możemy dowiedzieć się co kierowało innymi w momencie ich działania. A co jeżeli nie rozumiemy? Jeżeli gubimy sie w domysłach i zapadamy w roztrząsaniu przeszłości nie wiedząc zupełnie nic?

Książka Tima Wintona "Jeźdźcy" dotyczy właśnie takiej sytuacji w której próbujemy za wszelką cenę znaleźć odpowiedź na pytanie "Dlaczego?". Gdzie jednak leży granica po której już nie powinniśmy się starać, dociekać i grzebać sie w tym co było? To pytanie które stawia sobie niejedna kobieta i niejeden mężczyzna. Sama kiedyś porzucona byłam bez słowa, gestu czy ostrzeżenia, ani jednej wiadomości bądź telefonu. Czułam się jakbym nie zasłużyła na wytłumaczenie, jakbym nie była warta tych kilku marnych słów. Po prostu w pewnym momencie straciłam kontakt ze swym chłopakiem, zaginął bez słowa wytłumaczenia. Tysiące pytań nasuwa się wtedy na myśl: w czym zawiniłam? czy zrobiłam coś nie tak? czy może nie zauważyłam od samego początku że to pozory związku? Do tej pory nie znam na nie odpowiedzi bo odpuściłam dość szybko. Nie zrobił tego główny bohater książki Tima Wintona. 

Scully, Australijczyk postanawia osiąść w Irlandii wraz z żoną Jennifer i córką Billie. W małej miejscowości kupuje dom wypatrzony przez żonę i rozpoczyna w nim remont aby przygotować go na przyjazd jego dwóch ukochanych kobiet. Początkowo karty książki wypełnia zmaganie się Sculliego z odgruzowywaniem i czyszczeniem domu a telegramy wysyłane z Australii informują o szybkiej sprzedaży domu i przygotowaniach żony do przyjazdu. Z jakim zdziwieniem Scully widzi na lotnisku jedynie swoją córkę, ani śladu żony, żadnych wiadomości czy znaku. Córka odmawia komentarza i nie dzieli się żadnymi spostrzeżeniami ze swym ukochanym ojcem a on pozostaje sam usilnie starajac się dowiedzieć co stało się z żoną. To właśnie w 13 rozdziale akcja nabiera zawrotnego tempa a my przemieszczamy się przez Grecję, Francję i Holandię w szaleńczej pogoni za Jennifer. Ta podróż w przeszłość tego rzekomo szczęśliwego małżeństwa uchyla rąbka tajemnicy. 

Książka wzburzyła mnie i wciągnęła, wkurzałam się na głównego bohatera i zrzymałam, denerwowałam i wpadałam w złość. Jednocześnie rozumiałam jego ból i akceptowałam jego parcie na to by zrozumieć. Winton burzy stereotypy wybierając mężczyznę jako tego który pozostaje sam z dzieckiem, pozostawiony przez ukochaną. Zarazem pokazuje on jak czasami można zagubić się i nie znać swych najbliższych, ich pragnień, marzeń i zamiarów. Bycie razem nie gwarantuje pełnego zrozumienia a szara rzeczywistość i codzienne obowiązki stają się idealnym podłożem do tego aby osiąść na laurach i założyć, że wiemy, kochamy się i jesteśmy szczęśliwi. Książka "Jeźdźy" okazała się naturalną kontynuacją "Piątego dziecka", zupełnie przypadkowo tworzą całość: czasami lepiej nie dociekać bo dobrego wytłumaczenia nie ma i być nie musi.

Moja ocena: 5+/6

czwartek, 11 grudnia 2008, ksiazkowo

Polecane wpisy

  • "Półbrat" na początek roku

    Nowy rok zaczęłam od powieści cięższego kalibru, mianowicie osławionego już przez Chihiro „Półbrata” autorstwa Larsa Saabye Christensena. Czy było

  • Żadne podsumowanie, takie tam

    Nie zajmę się podsumowywaniem roku ponieważ pod względem czytelniczym wypadł on blado, nie sięgnęłam żadnych szczytów ani nie pobiłam żadnego rekordu. Ale to ni

  • "Niziny" Herta Muller

    Wzięłam do ręki książkę „Niziny” Herty Muller i zaintrygowała mnie od pierwszego spojrzenia. Ale nie dzięki okładce a zdjęciu autorki znajdującym si

Komentarze
2008/12/11 20:11:41
To już wiem, co przeczytam w najbliższym czasie:)