Wierni przyjaciele, dobre książki i uśpione sumienie - oto ideał życia Mark Twain
Blog > Komentarze do wpisu
"Piąte dziecko"

 

Poprzedni weekend mogę uznać za zupełnie udany. Przeczytałam kilka książek, miałam jakieś problemiki z internetem i z czystym sumieniem oddawałam się wyłącznie czytelniczej rozpuście. Mam kilka zupełnie zaległych recenzji i w miarę wypoczęty umysł. Nawet mój organizm broni sie przed zajmowaniem innej niż leżąca pozycji, bo w pracy plecy bolą mnie niemilosiernie. Zrobiłam sobie ranking ostatnio przeczytanych książek i zupełnym hitem zostaje dla mnie Doris Lessing i jej "Piąte dziecko". Obłędna książka, trafiła do mnie bezwzględnie. Byc może dlatego, że tak jak para głównych bohaterów jestem na etapie zakładania rodziny, wybierania najlepszego momentu na zajście w ciąże, itp, itd.

Główni bohaterowie Harriet i David to układne i szczęśliwe małżeństwo, które przez życie chce przejść trzymając się tradycyjnych zasad. Ich marzenie to piękny, duży dom pełen dzieci, zgiełk, gwar i rwetes, latorośle biegające z kąta w kąt i kochająca rodzina u boku. Kto o czymś takim nie marzy? Stopniowo wcielają swoje pomysły w życie a sielanka trwa, choć młoda mama coraz bardziej zmęczona a rodzina nie radzi sobie bez wsparcia finansowego ojca. Momentem przełomowym jest piąta ciąża, od której zaczynają się kłopoty. Nie będę tu rozwodzić się nad przykładami gnicia i rozpadu rodziny jakie w chłodny i rzeczowy sposób podaje Doris Lessing. Powiem tylko, że autorka ze stoickim spokojem opisuje zmiany w zachowaniu wszystkich domowników. Ja nie wiem, być może jest zupełnie chłodna i narażę się tej i owej ale uwielbiam styl Lessing. Ale nie o tym chciałam pisać.

Co zastanowiło mnie bardziej to fakt, że ktoś ośmielił się podnieść rękę na tę święta instytucję jaką jest macierzyństwo i rodzina. Nasza kultura nie pozwala na wyrażanie negatywnych opinii związanych z macierzyństwem. Nikt nie mówi o bólu, łzach, pocie i wielkich wyrzeczeniach jakie trzeba ponieść jeżeli chce się mieć dziecko, co dopiero jeżeli tych dzieci chce się mieć więcej. Młode dziewczyny wyobrażają sobie, że ciąża i dzieci potrafią załatwić wszystko, stąd łapanie chłopaka "na wpadkę", przypadkowe małżeństwa i wiara w to, że jakoś się wszystko ułoży. Duża część rzeczywiście ma to szczęście i jak najbardziej na to zasługują. Jednak nikt nie zakłada, że gdzieś na jakimś etapie po prostu możemy sie po prostu rozczarować, że rodzina, dzieci nie będą spełniać naszych oczekiwań. A jak wiadomo, wszyscy wychowywani jesteśmy w przekonaniu, żeby oczekiwać dużo i liczyć na wiele i jakoś nigdy nie uwzględniamy tej gorszej opcji. Szczęście jest nagrodą za dobre sprawowanie, nieszczęście za złe. Bohaterowie "Piątego człowieka" zawinili jedynie swą naiwnością i zbytnim optymizmem.

Naprawdę wydaje mi się, że ta książka powinna być lekturą szkolną, tak aby gdzieś ta młodzież miała możliwość zorientowania się, że w życiu nie zawsze może iść po naszej myśli. Że już nie wspomnę o nabywaniu odwagi poruszania tematu ciemnej strony macierzyństwa, co się raczej przemilcza. Bo przecież matka która twierdzi, że dziecko wysysa z niej życie i jest nim zmęczona jest zła. Dość mocno poruszyła mnie ta książka i przyznam szczerze, że poleciłabym ją każdemu.

Moja ocena: 6/6

wtorek, 18 listopada 2008, ksiazkowo

Polecane wpisy

  • "Półbrat" na początek roku

    Nowy rok zaczęłam od powieści cięższego kalibru, mianowicie osławionego już przez Chihiro „Półbrata” autorstwa Larsa Saabye Christensena. Czy było

  • Żadne podsumowanie, takie tam

    Nie zajmę się podsumowywaniem roku ponieważ pod względem czytelniczym wypadł on blado, nie sięgnęłam żadnych szczytów ani nie pobiłam żadnego rekordu. Ale to ni

  • "Niziny" Herta Muller

    Wzięłam do ręki książkę „Niziny” Herty Muller i zaintrygowała mnie od pierwszego spojrzenia. Ale nie dzięki okładce a zdjęciu autorki znajdującym si

Komentarze
Gość: kasia, *.wroclaw.dialog.net.pl
2008/11/18 15:53:06
Witam, ja również całkiem niedawno przeczytałam "Piąte dziecko". Zgadza się, że wrażenia niesamowite. Długo nie można zapomnieć o tej książce, nie mozna przejśc obok niej obojętnie. I nie wiem czy wiesz, że jedt druga część "Pozdróż Bena", która tez wstrząsa i nie pozostaje być obojętnym. Polecam i tą drugą część i jakby co, czekam na recenzje! Pozdrawiam kasia
-
inblanco
2008/11/18 18:15:46
Od kilku dni w domu mam "Podróż Bena" i chodzę koło tej książki, zaglądam, odkładam, przekładam z regału na biurko... Boję się jej, bo "Piąte dziecko" było mocnym przeżyciem.
Zaraz po skończeniu pierwszej opowieści o rodzinie Bena, absolutnie nie brałam pod uwagę możliwości przeczytania "Podróży..." Tak byłam przejęta, choć domyślałam się, że to także musi być świetna powieść. Po roku mogę już rozważyć, że zapoznam się i z tą częścią ...
Bezspornie, jak dla mnie i jak do tej pory, "Piąte dziecko" to najlepszy utwór Lessing.
-
matylda_ab
2008/11/18 18:36:44
Tak, tę książkę naprawdę warto przeczytać.
-
ksiazkowo
2008/11/18 19:49:15
Inblanco: Chyba podobnie jak Ty będę mijać Podróż Bena szerokim łukiem az się to jakoś we mnie ułoży, ochłonę i zapomnę choć o części emocji. A co do tego, że to najlepsza książka Lessing to troszkę to smutne że już jest za mną!
Kasia: Jak tylko przeczytam to zrecenzuję na pewno.
Matylda: miałaś w tym swój udział, że przeczytałam właśnie ją:)
-
matylda_ab
2008/11/18 20:18:19
Miło mi ;)
-
zosik
2008/11/19 11:04:32
Bardzo ładna recenzja :)
-
lilithin
2008/11/19 19:54:52
"Piąte dziecko" mam już na liście do kupienia wraz z wieloma innymi książkami, ale chyba przesunę tą pozycję na początek listy ;)
-
Gość: czytelnik, *.aster.pl
2008/11/20 15:59:33
bardzo ciekawa recenzja

polecam eblogi.pl/uzytkownicy/czytelnik
-
ju.k
2008/11/22 12:54:11
Bardzo rzeczowa i trafna recenzja. ;)
-
ksiazkowo
2008/11/23 21:11:46
Dzieki! Książka wywołała naprawdę duuuużo emocji:)
-
2008/11/24 17:32:07
Przeczytałam jednym tchem i z ulgą odłożyłam. I póki co do głowy mi nie przyjdzie sięgnąć po dalszą część. Natomiast siegnęłam po jej książkę "O kotach", bo chciałam zobaczyć co w tej materii ma do powiedzenia i jak. Brr...jeszcze nigdy nie czytałam książki napisanej o zwierzętach w taki chłodny (deliktanie mówiąc) sposób.
Wszystkie obserwacje kotów (i nie tylko) i ich relacje z człowiekiem są prawdziwe, bardzo, bardzo prawdziwe (wiem co mowię, bo mam dwa koty), ale z nastawieniem na tą złą stronę natury jednych i drugich. Książka pozbawiona uczuć, emocji, ciepła i serdeczności ......cała Lessing. Nie wiem czy będę chciała jeszcze po coś jej sięgnąć
-
2008/11/25 12:32:50
Wysoko ją oceniłaś, ja wciąz czekam na jakiś specjalny moment by sięgnąc po tę książkę:)
-
jente_blog
2008/11/30 15:08:08
Przeczytałam "Piąte dziecko" w ramach jednego z wyzwań czytelniczych, już jakiś czas temu... Bardzo do mnie trafia Twoja recenzja i Twój sposób odbioru tej książki. Od jakiegoś czasu czeka u mnie na przeczytanie "Podróż Bena"... chyba pora po nią sięgnąć.