Wierni przyjaciele, dobre książki i uśpione sumienie - oto ideał życia Mark Twain
Blog > Komentarze do wpisu
"Czarny ogród"

 

 

 

 „…Bunty nie maleją, w tym roku tysiąc dwustu dziewięćdziesięciu hutników z Będzina odmawia pracy, bo wydano im konserwy rybne zamiast mięsnych.”

To cytat z „Czarnego ogrodu”, który mógłby być podsumowaniem całej historii górniczego Śląska. Śląska, który strajkuje non stop, Śląska który się domaga. Domaga przywilejów, pracy, domu, żywności, większych pieniędzy. Nie mam nikogo na Śląsku, nie sympatyzuję z górnikami a na dodatek potępiam ich strajki. Starałam się po prostu zrozumieć i dlatego sięgnęłam po „Czarny ogród”. Pamiętam czasy kiedy jakaś daleka rodzina na Śląsku była w stanie załatwić wszystko, od mebli po mięso, była to jakby inna Polska, lepsza, bogatsza.

Dzięki książce Małgorzaty Szejnert dowiedziałam się, że Ślązak się Polakiem nie czuje. Podczas II wojny światowej 95% Ślązaków wyraziło chęć posiadania narodowości niemieckiej, chociaż do wyboru była i śląska. Rodziny górnicze zawsze opowiadały się za opcją która zapewniała im względny spokój i majątkowe korzyści. To dzięki tej książce wiem, że Śląsk to takie nasze polskie Stany Zjednoczone Ameryki Płn gdzie ludzie przybyli po to by pracować i budować swe życie od zera. Ciężka praca pozwalała Ślązakom bogacić się i to ona dawała szanse na lepsze życie. Ślązak to polski „self-made man”.

„Czarny ogród” to kopalnia wiedzy o Śląsku, to historia opisująca losy kilku pokoleń rodzin Nikiszowca i Giszowca, miast wzorcowych stworzonych przez najlepszych architektów tamtych czasów. Nie dziwi mnie fakt, że Małgorzata Szejnert dostała za swą książkę nagrodę Cogito ponieważ nie spotkałam wcześniej takiej dokładności, skrupulatności w opisywaniu faktów, szkicowaniu rzeczywistości i przybliżaniu nam prostych codziennych czynności. No, może u Bronisława Malinowskiego. Jednak to właśnie ta dokładność jest największym wrogiem tego reportażu: setki dat, nazwisk, nazw miejscami nużą i sprawiają, że książki nie czyta się jednym tchem a brnie się mozolnie i z trudem przez powódź informacji. Styl pisania Małgorzaty Szejnert jest prosty: krótkie zdania, ale rozdziały pełne cytatów dzięki którym możemy poznać trochę śląskiego języka.

Ciężko mi ocenić tę książkę, bo jest wartościowa i ważna, bo pozwala zrozumieć Śląsk i mentalność jego mieszkańców. Nie jest na pewno czytadłem które przeczytamy w ciągu kilku dni pochłonięci nią bez reszty. Sami musicie zdecydować czy przeczytać czy nie, osobiście cieszę się, że to zrobiłam.

niedziela, 30 listopada 2008, ksiazkowo

Polecane wpisy

  • Podsumowanie kolorowego czytania

    Wyzwanie dobiegło końca wcześniej niż miałam się za nie zabrać. Pewien zbieg okoliczności sprawił, że nie dane mi było skorzystać z wyzwania w pełni, ba! nawet

  • Mapa peryferyjna

    visited 28 states (12.4%) Create your own visited map of The World or another interesting project Marniutko, marniutko, przyznaję się bez bicia. Nie sądze, zeb

  • Wyzwanie podjęte

    Kolejne wyzwanie przed nami. Żadnej konkretnej listy co prawda do wyzwania nie wybrałam, jednak postanowiłam skupić sie na trzech kolorach: białym, czarnym i zl

Komentarze
Gość: Monie_pl, *.hsd1.wa.comcast.net
2008/11/30 22:35:20
Witaj,
Niestety nie znalazłam kontaktu na stronie, stad mój wpis w komentarzach. Przejrzałam Twój blog i tutaj (oksiazkachgadanie.blogspot.com/) o nim napisałam.
Pozdrawiam.
-
lilithin
2008/12/01 10:46:15
Bardzo chciałabym tę książkę przeczytać. Mieszkam na Śląsku, ale nie jestem Ślązaczką i z rumieńcem wstydu muszę przyznać, że mało wiem o swoim regionie. Mam nadzieję, że któregoś dnia "Czarny ogród" to zmieni.
-
makowepole
2008/12/01 11:59:00
Właśnie wielu czytelników skarży się na to przeładowanie informacjami... Ale z tego, co piszesz, wynika, że książka jest jak najbardziej do czytania, a nie tylko studiowania z ołówkiem w ręku. Dzięki za recenzję, myślę, że po to sięgnę:)
-
2008/12/01 14:06:13
Ciekawi mnie bardzo owa pozycja, bo lubię tego typu ksiązki:) dziękuję za recenzję
-
2008/12/01 16:26:26
Chciałabym porównać swoją wiedzę o Śląsku z informacjami p. Szejnert. Region jest rozległy i nie poddaje się jednoznacznym i łatwym ocenom - wiem, bo mieszkam.
-
ksiazkowo
2008/12/02 09:18:13
Makowepole: da się przeczytać, ale dawkując sobie fragmentarycznie:)

Nutta: moja ocena była taką prowokacją, mam nadzieję, że nie czujesz się urazona, pozdrawiam serdecznie!
-
radwan70
2008/12/05 09:57:51
Rzeczywiście Śląsk to bardzo specyficzny region i odmienny od reszty kraju. Twoje spostrzeżenia sa słuszne, to było miejsce większych szans.Czy jest dalej nie wiem, może dalej łatwiej o pewne rzeczy bo to skupisko ludzi.A gdzie są wieksze aglomeracje tam łatwiej np. o prace.Pozdrawiam .
-
Gość: olpit, 85.14.84.*
2009/01/25 01:03:11
Książkę przeczytałem jednym tchem - zarywając kolejne dwie noce. Tak, mieszkam na Śląsku, jestem stąd i moi dziadkowie i pra.. (u.. i g..) dziadkowie. Wszystko to niby znam a nawet pamiętam, ale... to podróż w czasie, przeniesienie do lat dziecinnych, do opowieści Baci i niezliczonych ciotek (w których orszak zaliczały się też bliskie kamratki Babci i Mamusi), do szczerości tych ludzi, dziś już nie spotykanej... I wcale ta książka nie jest "przeładowana" informacją. Jest "bajką"... wspomnieniem dzieciństwa i Tych , których już nie ma i tago , co przeminęło.
BRAWO autorce!!!
-
Gość: , *.internetdsl.tpnet.pl
2010/03/16 13:32:41
ze stwierdzeniem, że Ślązak się Polakiem nie czuje/nie czuł polemizowałabym. sprawa tożsamości jest o wiele bardziej skomplikowana. ale rzeczywiście, Szejnert doskonale przybliża ją osobom spoza regionu,