Wierni przyjaciele, dobre książki i uśpione sumienie - oto ideał życia Mark Twain
Blog > Komentarze do wpisu
"Jedz, módl się, kochaj"

 

 

To raczej ostatni mój odcinek podróży w ramach wyzwania „Miejskie czytanie”. Ciągle przybywa mi pożyczanych książek, które są do przeczytania na już. Dlatego też wykonałam li tylko plan A czyli książkowe minimum programowe, z czego podmieniłam jedną z prostej przyczyny, że znalazłam ją na półce u mamy. Na okładce „Jedz, módl się, kochaj” mnóstwo rekomendacji, do przeczytania przyznają się Jonathan Caroll, rzekomo Hillary Clinton, Meg Ryan czy Oprah Winfrey. Wszyscy polubili tę książkę, rozpływają się w zachwytach. A ja nie.


Nie cierpię takiej amerykańskiej maniery łypiącej okiem zza każdej kartki. Elizabeth Gilbert zdaje się krzyczeć „słuchajcie, patrzcie jaka jestem wspaniała, potrafię w kółko analizować swoje uczucia, odkrywać je i przezywać na nowo, analizować, opisywać i analizować!” Wrrrrrr.... Nic tak nie niszczy książki, przynajmniej dla mnie, jak ciągłe opisywanie uczuć. „Jedz, módl się, kochaj” to taki amerykański film, gdzie w momencie kiedy cieszymy się, że wyciągamy jakieś wnioski, reżyser dodaje 5 minut aby nam wszystko wyjaśnić. Spokojny głos głównego bohatera analizuje nam wszystko kilka razy abyśmy nie wyszli z kina nieświadomi. I tak robi Elizabeth Gilbert, która wyjaśnia i opisuje, nie pozostawiając czytelnikowi pola do swobodnej refleksji. Nie wiem jak Jonathan Caroll może firmować swym nazwiskiem tę książkę.


Żeby nie było aż tak całkiem negatywnie do pragnę dodać, że dokończyłam ją i opisy atmosfery panującej w słonecznej Italii czy na Bali przypadły mi do gustu. Gilbert opisuje jedynie odczucia, co akurat w opisach podróży jest niezwykle cenne.


Książka dla tych co to chcą odpocząć od tzw. ciężkiej literatury, sama w sumie chciałam jakiegoś babskiego czytadełka. Póki co, mam dość.

wtorek, 21 października 2008, ksiazkowo

Polecane wpisy

  • Podsumowanie kolorowego czytania

    Wyzwanie dobiegło końca wcześniej niż miałam się za nie zabrać. Pewien zbieg okoliczności sprawił, że nie dane mi było skorzystać z wyzwania w pełni, ba! nawet

  • Mapa peryferyjna

    visited 28 states (12.4%) Create your own visited map of The World or another interesting project Marniutko, marniutko, przyznaję się bez bicia. Nie sądze, zeb

  • Wyzwanie podjęte

    Kolejne wyzwanie przed nami. Żadnej konkretnej listy co prawda do wyzwania nie wybrałam, jednak postanowiłam skupić sie na trzech kolorach: białym, czarnym i zl

Komentarze
pooyee
2008/10/23 11:44:17
Witam :) Może chcialabyś się wymienić linkami? :)
-
2008/10/23 22:11:47
No proszę a ja jak dotąd spotkałam się z bardzo pozytywnymi opiniami. Jednak jak widać każdy ma inne gusta i nie wykluczone,że ja również mogłabym się nie rozpływać w zachwytach:) Przeczytam to sama się przekonam:)
pozdrawiam:)
-
anahstasia
2008/10/24 23:20:57
To ja się tak wpiszę potargowo, z najserdeczniejszymi pozdrowieniami :)
-
libraia
2008/10/25 09:22:47
Moja mama skutecznie zniechęciła mnie do przeczytania tej książki (chociaż gusta mamy różne bardzo w tej materii), ten wpis zniechęca mnie tym bardziej. Może to i dobrze?
Nie lubię kiepskich książek.

pozdr.
-
brahdelt
2008/10/31 23:13:50
No proszę, jeszcze nie czytałam pozytywnej opinii o tej książce a to znowu niezbyt zadowolony czytelnik, dobrze, że jej nie kupiłam. Widać nie wszystko, co poleca Oprah jest the best! *^v^*
-
Gość: innosc, *.gdynia.mm.pl
2008/11/11 22:56:18
Dzis skonczylam czytac tą książkę a zaczelam 2 dni temu. Wyłamie sie i pochwale.
Moim zdaniem jedna z najlepszych ksiazek jakie czytalam. Co prawda na poczatku odnioslam wrazenie( i moze jeszcze gdzies posrodku) ze troszke Gilbert grzebie sie w opisywaniu, analizowani tych wszystkich uczuc i emocji i mialo sie wrazenie jako czytelnik, ze pełznie sie w miejscu nie mogąc nabrać rozpedu. Ale poszlo naprzod.
Mysle, ze ksiazka spodoba sie osobom, ktore przezyly cos podobnego(niekoniecznie to samo) jak bohaterka lub osobom, ktore troche nietypowo rozmyslają nad roznymi aspektami czy problemami zycia. Mysle, ze mimo różnic w gustach nalezy przeczytac tą książkę i ocenić zupełnie według wlasnego "Ja". Jest warta przeczytania chociazby dlatego, że nie jest zmyslona i zlepiona powieścią, ale faktami przelanymi na papier. Niektórym moze to pomoc.
Pozdrawiam
-
2008/11/30 20:46:28
ja dostałam tę książkę w prezencie, sama nie kupuję "takiej" literatury i miałam do niej stosunek podobny jak w tej recenzji. ale jak zaczęłam ją czytać, to zupełnie nie mogłam się od niej oderwać i byłam zachwycona. może dlatego, że była taka inna od tego, co zazwyczaj czytam, a może właśnie z powodu tego amerykańskiego optymizmu - yes we can. bardzo ciepło wspominam lekturę, chopciaż pewnie do niej już nie wrócę
-
Gość: anek, 84.9.37.*
2010/03/31 00:25:34
Cos te matki sie przewijaja w historii czytelnictwa tej pozycji ;-) Mnie mama nawet nie zniechecala. Sama byla w 3/4, kiedy z nudow przejrzalam kilka stron. Wrazenia diametralnie rozne. Podczas gdy moja rodzicielka z trudem przebrnywala przez kolejne kartki - ja lapczywie pozeralam ksiazke wykozystujac w tym celu kazda mozliwa chwile dnia i nocy. Ze swojej strony serdecznie polecam.
Jako ciekawostke dodam, ze jestem z natury raczej praktyczna i roztkliwianie sie nad emocjami zazwyczaj mnnie meczy. W tym wypadku jednak wszelkie rozdrabnianie sie autorki na czesci pierwsze wcale mnie nie draznilo. Moja mama natomiast - z natury raczej liryczna i romantyczna na ksiazke zareagowala jak opisuje powyzej. Nie wiem wiec komu te pozycje polecic, poniewaz najwyrazniej uchyla sie ona wszelkiemu szufladkowaniu. Zachecam do lektury i samodzielnej oceny :-)
-
Gość: tina, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/30 23:33:13
...dla mnie książka magiczna...wracam do niej, nie mogę się z nia rozstać. Bardzo dużo w niej dobrej energii , mądrych ,dobrych ludzi , cudowne bo inne relacje religjne...cudowne ,takie logiczne...
-
Gość: , *.tpn.ceron.pl
2010/08/13 17:36:21
Witam.
Zgadzam się z autorką bloga nie jest to książka wysokich lotów ot czytadło w pejoratywnym sensie (ja dziele czytadła na dwa gatunki: pierwszy gatunek to właśnie takie czytadło miłe, przyjemne takie do pociągu nawet zatłoczonego gdyż skupienia nie wymaga, a drugi gatunek czytadła to książka świetna, którą się czyta nie wiadomo kiedy , nosi się "żałobę" po jej przeczytaniu,że się skończyła. Czytadło drugiego gatunku nie musi być arcydziełem literackim z rodziny Czarodziejskiej góry) Ta książka przypomina mi trochę późne filmy Zanussiego właśnie pod względem tłumaczenia świata (dlatego nie oglądam wytworów wątpliwej jakości tego pana hihi) czyta się miło i lekko (najbardziej przypadła mi część włoska mlask) ale nie tęskni się za nią, nie ciągnie do czytania jest to jest nie ma to nie ma:) Może gdybym w życiu nie doświadczyła tych kilku olśnień literackich to by mnie to zadowoliło ale szczęśliwie doświadczyłam z czego się cieszę niezmiernie:)) W obliczy tej radości idę poczytać książkę pani Mazzucco "Tak ukochana" polecam szczególnie jej starszą książkę "Vita" dla mnie perełeczka.
-
froasia
2010/08/23 16:10:54
Zgadzam się, sporo uproszczeń w tej książce, ale jest też kilka mądrych zdań. Poza tym, pozytywny klimat nigdy nie jest do przecenienia. Właśnie skończyłam czytać, ciekawa też jestem ekranizacji z Julią Roberts.