Wierni przyjaciele, dobre książki i uśpione sumienie - oto ideał życia Mark Twain
Blog > Komentarze do wpisu
Weneckie festiwale

 

 

"Serenissima" Eriki Jong zabiera nas w podróż do powoli zanikającego miasta na wodzie, pięknego i magicznego. Chyba z tą magią coś ostatnio przeginam, no co poradzę, że w moje ręce wpadają książki łączące magię z rzeczywistością.

"Serenissima" to powieść o aktorce Jessice która przyjeżdża na festiwal w Wenecji zasiadać w jury festiwalu i przygotowywać się do kręcenia swego kolejnego filmu. Planowany film ma opowiadać o nieznanym okresie czasu jaki Szekspir spędził w Wenecji. Dlatego w hotelowym pokoju towarzyszą jej "Dzieła zebrane" Szekspira a piękna aktorka czas w łóżku spędza z książkami, nie kochankami, co oczywiście lepiej wyglądałoby w czołówkach gazet. Wraz z Jessiką do Wenecji przybywają tłumy turystów żądnych spotkania z jakąś gwiazdą, zaczepiające ją z pytaniem "Are you famous?" po tylko by zdobyć cenny autograf jednej z celebrities, nawet dla nich nieznanej. (W rzeczywistości wygląda to identycznie, byłam w szoku widząc tłumy czekające na gwiazdy przed oficjalnym otwarciem festiwalu, wszyscy wędrują uliczkami zaglądając innym w oczy aby zobaczyć kogoś znanego). Nasza główna bohaterka jest rozwódką z poczuciem straconego życia, pozbawiona praw rodzicielskich i majątku. Całą swą energię skupia na przygotowaniach do swej roli. Jednak zaczyna chorować i zamiast cieszyć się uczestnictwem w festiwalu cierpi z powodu gorączki. A wtedy rzeczywistość miesza jej się z fikcją. W swych marzeniach sennych przenosi się w czasy szekspirowskie - jest wenecką Żydówką. Dzięki temu poznaje Szekspira, jego tajny związek z jego opiekunem, zabawy i orgie urządzane u weneckich kurtyzan. Spotyka ją wiele nieszczęść, opisuje los i problemy Żydów w XVI w. I ciągle nie wie co jest snem a co jawą.


Ja też wiele razy zadawałam sobie to pytanie bo raz byliśmy w wieku XX zeby znow przenieść się do XVI. Co do oddania Wenecji i jej klimatu to Erica Jong zrobiła to idealnie. To rzeczywiście miasto które łączy dwa swiaty zupełnie ze sobą przeciwstawne - mieszkańców i turystów. Wędrując uliczkami i pływając gondolami ma się wrażenie, że czas się tu zatrzymał, że jesteśmy bohaterami "Kupca weneckiego" żeby szybko natknąć się na setki stoisk i wystaw z jak najbardziej współczesnym sprzętem. Zakochałam się w Wenecji, niekoniecznie w Erice Jong. Nie mogłam przebrnąć przez tę książkę, całe to pomieszanie z poplątaniem męczyło mnie a niektóre wątki wcale nie trzymały się kupy. Być może takie było założenie autorki jednak nudziło mnie to zadęcie i zadufanie w swoje umiejętności. Mieszanka piękne miasto, największy poeta i samotna kobieta nie zawsze musi utworzyć świetną książkę. Kiepsko się czytało i pewnie gdybym nie widziała tej Wenecji naprawdę to "Serenissima" by mnie do tego miasta zniechęciła.

A to oznacza, że muszę sięgnąć po jakąś inną książkę o Wenecji, żeby zatrzeć złe wspomnienia. 

piątek, 19 września 2008, ksiazkowo

Polecane wpisy

  • Podsumowanie kolorowego czytania

    Wyzwanie dobiegło końca wcześniej niż miałam się za nie zabrać. Pewien zbieg okoliczności sprawił, że nie dane mi było skorzystać z wyzwania w pełni, ba! nawet

  • Mapa peryferyjna

    visited 28 states (12.4%) Create your own visited map of The World or another interesting project Marniutko, marniutko, przyznaję się bez bicia. Nie sądze, zeb

  • Wyzwanie podjęte

    Kolejne wyzwanie przed nami. Żadnej konkretnej listy co prawda do wyzwania nie wybrałam, jednak postanowiłam skupić sie na trzech kolorach: białym, czarnym i zl