Wierni przyjaciele, dobre książki i uśpione sumienie - oto ideał życia Mark Twain
Blog > Komentarze do wpisu
Pamiętnik przetrwania

recenzja ksiązki Powieść Doris Lessing pożyczyła mi moja przyszła teściówka w ramach przyjaźni tudzież chwilowego zawieszenia broni, w końcu nigdy nie wiadomo jak będzie. Informacja, że książka napisana została przez noblistkę trochę mnie przeraziła, przestraszyłam się że będzie mnie odpytywać z przeczytanej lektury a ja zacznę jakąś się jak na języku polskim w podstawówce i czerwienić jak piwonia. Otóż nie, przeczytałam dość szybko, wyciągnęłam swoje wnioski i do tej pory nie mogę zapomnieć o „Pamiętniku przetrwania.” Dlaczego?

Powieść umiejscowiona jest w bliżej nieokreślonym czasie, to kilka lat naprzód zagładzie i zniszczeniu ulega cała cywilizacja. Najważniejszą umiejętnością staje się zdolność przetrwania, zdobycia jedzenia a resztki cywilizacyjnego porządku skutecznie zabijają gangi młodych ludzi. My nigdy nie dowiadujemy się co jest głównym powodem, sprawcą tej katastrofy, może to być zarówno wojna jak i każda naturalna kataklizm. Ta informacja nie jest nam potrzebna do zrozumienia ogromu strat ponieważ autorka w niezwykle obrazowy sposób opisuje otaczającą ją rzeczywistość: opuszczone domy, tabuny ludzie podążający w kierunku miejsc w których życie jest lepsze, brak pożywienia, zniszczenie i gangi palące ogniska pomiędzy domami. Głównej bohaterce pozostaje powierzona opieka nad małą dziewczynką podrzuconą jej przez tajemniczego nieznajomego i psem. Cała książka to opis refleksji i przemyśleń starszej kobiety bacznie obserwującej otaczającą ją rzeczywistość i próbującą zrozumieć świat ją otaczający. Te próby zrozumienia prowadzą ją do nierzeczywistego, nierealnego świata, do scen odgrywających się tuż za ścianą, chociaż w odległej przeszłości. Dzięki tym wycieczkom stara się ona ogarnąć charakter sierotki, swej aktualnej współlokatorki. Narratorka opowiada nam historię zagłady w taki sposób jakby świat za oknem zupełnie jej nie dotyczył. Spędza całe dnie w domu z psem któremu grozi widmo bycia zjedzonym przez wygłodzony tłum za oknem. O czym jest więc ta książka?

Jak dla mnie to refleksja nad życiem, zmieniającym się czasem i dostosowywaniu się do nowych realiów. Główna bohaterka tylko na początku opowieści zmuszona jest do działania, w końcu opiekuje się dziewczynką. Jednak z czasem rolę się zamieniają i mała dorasta na tyle aby przejąć obowiązki zdobywania jedzenia i troski nad swa już starszą opiekunką. Tak jak często dzieje się w życiu, starsza pani ucieka w przeszłość, w świat który rozumie i ogarnia. Nowe, dziwne według niej, pomysły należą już zupełnie do młodych, ona czuje się odstawiona na boczny tor, przygląda się życiu podopiecznej z boku. Rozumie, że taka jest kolej rzeczy i cieszy ją każdy ludzki gest tej w końcu dzikiej młodzieży, która jest okrutniejsza niż niejeden dorosły. To ksiązka o tym jak w obliczu katastrofy ludzie potrzebują się nawzajem i garną do siebie pomimo wielu niedogodności. To też historia schyłku inteligencji, ponieważ najdłużej potrafią przetrwać ci najbardziej prymitywni, analfabeci. To opowieść o wielkiej wartości świata natury, pożywienie które stało się towarem deficytowym można zdobyć już tylko powracając do hodowli zwierząt i uprawy roślin. Nade wszystko, to historia w której każdy z nas dostrzeże coś nowego.
Myślę, że to właśnie sprawia że Doris Lessing jest pisarką wyjątkową, która w mistrzowski sposób snuje opowieści.

To na pewno książka dla tych których urzekłby widok spokojnej staruszki zatopionej w robótce czy popijającej herbatę z porcelanowej filiżanki. Jest w tej książce coś z magii i mnie ona urzekła.

poniedziałek, 07 lipca 2008, ksiazkowo

Polecane wpisy

  • "Półbrat" na początek roku

    Nowy rok zaczęłam od powieści cięższego kalibru, mianowicie osławionego już przez Chihiro „Półbrata” autorstwa Larsa Saabye Christensena. Czy było

  • Żadne podsumowanie, takie tam

    Nie zajmę się podsumowywaniem roku ponieważ pod względem czytelniczym wypadł on blado, nie sięgnęłam żadnych szczytów ani nie pobiłam żadnego rekordu. Ale to ni

  • "Niziny" Herta Muller

    Wzięłam do ręki książkę „Niziny” Herty Muller i zaintrygowała mnie od pierwszego spojrzenia. Ale nie dzięki okładce a zdjęciu autorki znajdującym si