Wierni przyjaciele, dobre książki i uśpione sumienie - oto ideał życia Mark Twain
Blog > Komentarze do wpisu
"Motorworld"

motorworld 

 

Jeremy Clarkson i jego książki to na pewno nie jest proza kobieca, jednak odczuwam pewne przywiązanie do sarkastycznego poczucia humoru tego szowinisty. Na ‘Motorworld’ akurat natknęłam się w szmateksie, książka kosztowała 1,5 zł i postanowiłam to wykorzystać. Ponieważ w samochodach odróżniam tylko kolory to oczywistym jest, że nie dla opisu silników ani osiągów poszczególnych wynalazków motoryzacji zaczęłam ją czytać. Clarksona czytałam wcześniej i zachwycił mnie poczuciem humoru na swój temat i tą umiejętnością drwienia z każdej świętości, zwłaszcza ze swoich rodaków.


„Motorworld”, po polsku wydano ją pod tytułem „Motoświat”, to relacja z podróży po całym świecie i przygód jakie zdarzyły się podczas kręcenia programu prowadzonego przez autora. To 12 reportaży w których Clarkson, tęgi i brzydki dryblas, dzieli się ciekawostkami, anegdotami z odwiedzanego kraju. Jego specjalnością są kłopoty w które pakuje się zadziwiająco chętnie i samochody na których się zna. Tu posługuję się opinią innych, według mnie każdy kto rozróżnia marki jest najwyższej klasy ekspertem.


Jednak nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że wszystko w tej książce jest naciągane. Humor już nie ten i porównania jakby coraz bardziej infantylne, Clarkson stara się być śmieszny ponad miarę i im bardziej się stara tym mniej mu wychodzi. Niby nic się nie zmieniło i wciąż drwina to jego specjalność, ale czegoś tej książce brak. Nie byłoby pewnie aż tak źle gdyby mój luby nie postanowił zakupić wersji polskiej. I z czystym sumieniem na pewno nie mogę tej książki polecić, tłumaczenie jest po prostu kiepskie. Wiem bo zajrzałam i od razu trafił mi się kwiatek w stylu „…gdy na lotnisku, zamkniętym z powodu śniegu, musiałem zabić godzinę czy dwie.” Nic dodać, nic ująć.

sobota, 12 lipca 2008, ksiazkowo

Polecane wpisy

  • "Półbrat" na początek roku

    Nowy rok zaczęłam od powieści cięższego kalibru, mianowicie osławionego już przez Chihiro „Półbrata” autorstwa Larsa Saabye Christensena. Czy było

  • Żadne podsumowanie, takie tam

    Nie zajmę się podsumowywaniem roku ponieważ pod względem czytelniczym wypadł on blado, nie sięgnęłam żadnych szczytów ani nie pobiłam żadnego rekordu. Ale to ni

  • "Niziny" Herta Muller

    Wzięłam do ręki książkę „Niziny” Herty Muller i zaintrygowała mnie od pierwszego spojrzenia. Ale nie dzięki okładce a zdjęciu autorki znajdującym si

Komentarze
2008/07/15 14:01:43
Szkoda choć czasami musimy się sparzyć na czymś.
-
2008/07/15 21:16:07
To uczy, żeby lektury dobierać dokładniej więc jest jakaś nauczka:)