Wierni przyjaciele, dobre książki i uśpione sumienie - oto ideał życia Mark Twain
Blog > Komentarze do wpisu
Historia w "Historyku"

Sięgałam po książkę "Historyk" z ogromnym zainteresowaniem i ciekawością. Po pierwsze opisuje ona tereny, które już zwiedziłam, odwiedziłam, chciałam wrócić do Rumunii, Bułgarii po to aby poprzeżywać swe przygody jeszcze raz. Rumunia do dziś wygląda tak jakby rządził w niej Vlad Tepes niszcząc i plądrując wsie, pozostawiając tylko pożogę i zgliszcza. Po drugie, chciałam dowiedzieć się więcej na temat Draculi, poznać legendę i fakty. No i w końcu, chociaż niemniej ważne to było, chciałam przeczytać kawałek ciekawej prozy.


Tak się akurat złożyło, że już wcześniej zainteresowałam się kwestią imperium osmańskiego, historią konfliktów i najazdów, tym więcej oczekiwałam od Elizabeth Kostovy. I w tej kwestii, muszę przyznać, nie zawiodłam się. "Historyk" przemyca dużo informacji na temat inwazji tureckiej na ziemie południowo-wschodniej Europy, zwyczajów, kuchni i wyglądu zwykłych małych miasteczek. Rzeczywiście, widać w tej książce godziny spędzone nad dbałością o wartość historyczną tego dziełka. A podobno autorka pisała "Historyka" przez 10 lat.

Cała akcja toczy się na kilku poziomach i warstwach czasowych, są to trzy osoby które nagle spotykają się z legendą Draculi który zaczyna wciągać ich powoli do akcji, zwodzić i nękać. Głównymi bohaterami są nastoletnia dziewczyna i jej ojciec, który postanawia opowiedzieć jej o swych niebezpiecznych przygodach. Podróżując po różnych zakątkach Europy mała dociekliwa dziewczynka dowiaduje się o mrocznych zakątkach życia swego ojca, powoli poznaje historię swej matki. Na własną rękę zaczyna poszukiwania i wertowanie w kartach książek, żeby zdobyć jak najwięcej informacji na temat Drakuli. "Historyk" to dokładny zapis zmagania sie z niewiadomą i ciągłego, czasem beznadziejnego, poszukiwania prawdy.

Wszystko w tej książce byłoby ciekawe gdyby nie pewne ale. I to ale składa się z kilku punktów wartych odnotowania.

Po pierwsze, nie jesteśmy w stanie identyfikować sie z którymkolwiek z bohaterów, postacie są płaskie, bez wyrazu i takie jakby "drewniane". Spokojnie mogę zarzucić autorce nieumiejętność wykreowania prawdziwych, psychologicznie prawdopodobnych sylwetek bohaterów. Ktoś, kto jest głównym bohaterem na początku zostaje przez autorkę "porzucony" w połowie po to, żeby wprowadzić do akcji nowe osoby i nowe postaci. Jednak co mierziło mnie najbardziej to fakt, że wszyscy jak jeden mąż używają takiego samego języka, tak samo mówi profesor literatury, historii jak i nastoletnia dzieweczka. No i tutaj zaczęłam stwierdzać, że to wina tłumaczenia na polski, przecież cała reszta świata się tą książką zachwycała. Na dodatek zdania są mało płynne, po prostu wcale ale to wcale mnie nie urzekały. A spodziewałam się, że od niej nie będę mogła się oderwać, w końcu temat jest niezwykle ciekawy i interesujący.

Po drugie, zawiązanie akcji zajmuje jakieś 400 stron książki a finał, kulminacja jakieś 3. To sprawiło, że skończywszy w ogóle ale to w ogóle nie czułam się nagrodzona za wytrwałość w śledzeniu akcji, zakończenie było mało wyraziste i mało przekonujące. Odniosłam wrażenie, że autorce w pewnym momencie znudziło się pisanie książki i musiała szybko zakończyć akcję. Być może opublikowanie "Historyka" było jakoś nienaturalnie przyspieszone, nie wiem. Fakt faktem, że zakończenie za mało mnie usatysfakcjonowało.

Po trzecie, jak dla mnie książka zawiera za dużo faktów i informacji, które przysłoniły autorce oczy i zubożyły literacko "Historyka". I w sumie nie należy się dziwić temu, że profesor historii, kobieta zainteresowana legendą Drakuli poświęca mnóstwo czasu i miejsca na opisanie faktów a "odpuszcza" sobie fabułę i kreowanie akcji.

Na pewno mogę tę książkę polecić osobom, które chcą poznać historię Włada Palownika i ciągle dla nas egzotyczne tereny południowo-wschodniej Europy. Jednak jeśli szukacie tylko świetnej książki, która was wciągnie to nie spodziewajcie się tego po "Historyku" Elizabeth Kostovy. Osobiście jestem niezwykle cierpliwym czytelnikiem i nie zrażam się tak łatwo bo każda książka ma swój czar i magię. I choćby była kiepsko napisana to i tak poszerza nasze horyzonty, co warto robić na pewno.

środa, 30 lipca 2008, ksiazkowo

Polecane wpisy

  • "Półbrat" na początek roku

    Nowy rok zaczęłam od powieści cięższego kalibru, mianowicie osławionego już przez Chihiro „Półbrata” autorstwa Larsa Saabye Christensena. Czy było

  • Żadne podsumowanie, takie tam

    Nie zajmę się podsumowywaniem roku ponieważ pod względem czytelniczym wypadł on blado, nie sięgnęłam żadnych szczytów ani nie pobiłam żadnego rekordu. Ale to ni

  • "Niziny" Herta Muller

    Wzięłam do ręki książkę „Niziny” Herty Muller i zaintrygowała mnie od pierwszego spojrzenia. Ale nie dzięki okładce a zdjęciu autorki znajdującym si

Komentarze
martitxu
2008/07/31 09:49:39
mnie Historyk wciągnął zupełnie, no prawie zupełnie bo strasznie przeszkadzały mi literówki w tekście. Niestety Świat Książki się nie popisał, przynajmniej w pierwszym wydaniu.
-
2008/08/01 10:32:48
Podejrzewam ze wina za kiepską jakość tekstu spada na tłumacza, ciężko mi uwierzyć, że wersja angielska jest też tak kiepsko napisana. Ale jak napisałam, nie bylo tak źle skoro doczytałam do końca. Tylko ten niesmak pozostał:)
-
be.el
2008/08/20 11:07:33
Mnie bardzo ta książka się podobała- wprost nie mogłam się oderwać. Za to mój mąż po kiludziesięciu stronach rzucił ją na łóżko ( dosłownie) i powiedział- Czegoś takiego JA czytać nie będe.